W krainie żółtoczarnych smoków – pierwsze dzikie oblicze Beskidu Śląskiego

   Znane wszystkim powiedzenie „Może rzucić by to wszystko, i pojechać w Bieszczady?…” niestety dzisiaj bardzo mocno traci na aktualności. Bieszczady to nie jest już miejsce, w którym można znaleźć ciszę i spokój. Pomimo największego w Polsce obszaru zamieszkiwanego przez duże drapieżniki, jak i wielkiej ilości lasów naturalnych, góry te stają się coraz bardziej popularne – jak Tatry – i przez to przyjmują intensywnie komercjalny charakter. Natężenie ruchu turystycznego w niektórych miejscach jest już tak duże, że BPN (Bieszczadzki Park Narodowy) rozważa budowę schodów, i to betonowych, gdyż szlaki nie są przygotowane na przyjęcie obecnej ilości turystów. A to niestety sprawia, że jeśli ktoś chciałby ‚rzucić wszystko’ i pojechać w spokojne, odludne miejsce, to musi rozglądać się z całkowicie innymi kierunkami. Tu mi się przypomina tekst pewnej popularnej w latach 80-tych piosenki „(…) i już rozumiesz karę swą, bo wszyscy w kupie znów, (…) są„.

Z kolei o Beskidzie Śląskim, jednym z najbliższych i najbardziej w znanych aglomeracji górnośląskiej pasm górskich, nikt nigdy tak nie powiedział (ani nawet nie ważył się pomyśleć). A w jego obszarze, nieco poza głównymi kierunkami turystycznymi (czyli Ustroniem i Wisłą) są miejsca, co do których można rzeczywiście odnieść wyżej cytowane powiedzenie. O jednym z nich, czyli o wzniesieniach budujących dolinę Wapienicy, a w szczególności jej zachodnią część będzie właśnie ten artykuł. W tytule użyłem słowa „pierwsze” dlatego, że jest co najmniej jeszcze jedno dzikie miejsce w Beskidzie Śląskim, do którego można (i warto) dotrzeć po rzuceniu ‚tego wszystkiego’.

WP_20160526_019
Napotkany smok – Salamandra plamista (Salamandra salamandra) – napotkany na wysokości ok. 740 m n.p.m.

Chcieliśmy zwiedzić to miejsce zaczynając podróż niebieskim szlakiem od parkingu u wylotu doliny, następnie wędrowaliśmy aż do Błatniej (Błotnego – 891 m n.p.m.) – dalej przez Stołów (1035 m n.p.m) żółtym szlakiem, w stronę Klimczoka (1117 m n.p.m.), szybko przemykając po Szyndzielni, jak najdalej od mas ludzkich przy wyciągu, i skręcając z powrotem do doliny Wapienicy, cały czas tym samym szlakiem nad skałami zwanymi Diablimi Młynami (niestety poza szlakiem).

Nie była to bardzo długa wycieczka, ale jak na majowy, dość wilgotny dzień, mogę śmiało powiedzieć (napisać), że naprawdę się udała. Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że nasza trasa przebiegała przez wspaniałe lasy bukowe (rezerwat Jaworzyna), i że napotkaliśmy w jej trakcie niezwykłe zwierzę – salamandrę plamistą – to myślę, że była ta jedna z tych małych, niezwykłych, niezapominalnych ‚chwil, które w życiu są piękne’. Ten największy nasz płaz ogoniasty, na dodatek jeszcze drapieżny, co gorsza niezłośliwie toksyczny, wygląda i porusza się naprawdę zdumiewająco. Gruczoły jego pancernej skóry wydzielają kilka różnych substancji, m.in. salamadrynę, które działają drażniąco – odradzam pocieranie oczu po dotknięciu, skutki mogą być opłakane, w przenośni i dosłownie.

WP_20160526_006
Bukowy las z udziałem jawora, porastający stoki wzniesień w obszarze rezerwatu Jaworzyna i jego najbliższe okolice

Spotkanie z żółtoczarnym smokiem, miniaturowym Smaugiem (bez skrzydeł), było o tyleż szokujące, że tutaj się go nie spodziewałem. O ileż częściej, w dedykowanych poniekąd obszarach chronionych – wielkich i znanych rezerwatach, zachwalano mi że, na pewno go w nim znajdę, że jest go tam tak dużo…itd., o tyleż Beskid Śląski, jako miejsce silnie wyeksploatowane krajobrazowo, wydawał się pod tym względem najmniej odpowiednim przybytkiem. No cóż, chyba salamandry jednak nie gustują w znanych rezerwatach, lecz wolą takie swoje małe, spokojne, prywatne ‚bieszczady’.

Okolice rezerwatu Jaworzyna, tam gdzie nawiązaliśmy znajomość z owym jaszczurem (tak niektórzy górale nazywają salamandry), pod wieloma względami jest miejscem o wybitnych walorach przyrodniczych. Przez porastający je las bukowy we mgle snuliśmy się niczym cienie wieczorową porą. Owa mgła niewątpliwie potęgowała wrażenie bieszczadzkości, albowiem nawet już powyżej rezerwatu, gdyśmy szli w stronę Błotnego, osadzała wybitnie dużo wody na drzewach i polanach. A beskidzkim pająkom, niestrudzonym w eliminacji wszelkiego uciążliwego, latającego elementu, upiększyła i zmoczyła sieci, myjąc je z wszelkich zabrudzeń. O pająkach zawsze będę wypowiadał się dobrze, gdyż są one jednymi z istot, które zabijają kleszcze. Wiele małych gatunków spośród nich poluje na larwy i nimfy tego ohydnego, niebezpiecznego pasożyta. I za to dobrym druhom – pająkom – zawsze należy się szacunek.

WP_20160526_023
Pajęcze sieci w mgłach pod Błotnym

Na Błotnym postanowiliśmy zajrzeć do schroniska PTTK – no, i muszę powiedzieć, że pod względem atmosfery jest to niewątpliwie jedne z najlepszych schronisk w Beskidach. Zapewne, dzieje się tak z powodu braku jakiegokolwiek wyciągu w najbliższej okolicy, co czyni owo miejsce dostępnym tylko dla ludzi, których nie męczy dłuższy spacer ze zmianą przewyższeń. Dobrze położone schronisko wraz z odpowiednimi ludźmi, którzy potrafią zadbać o właściwą atmosferę, jest w górach jak coś w rodzaju sanktuarium – jest ono dostępne tylko dla tych nielicznych, którzy nie psują jego klimatu. Jeśli więc jesteś prawdziwym wędrowcem z zasadami, to zapraszam w to urokliwe miejsce.

Wędrując dalej, w stronę Stołowa i Klimczoka, rzeczywiście można poczuć się jak na bieszczadzkich połoninach. A to za sprawą braku lasów, które niegdyś zostały wytrzebione na potrzeby rozwiniętego pasterstwa. Dzisiaj owe polany stopniowo zarastają, lecz we mgle, gdy nie widać co jest w oddali i na dole, można odnieść wrażenie, że jest się znacznie wyżej, ponad naturalną, górną granicą lasu. Oczywiście wielkość pojedynczych bukowych soliterów ukazuje, że tak naprawdę górna granica lasu mogłaby być wyżej (o jakieś 150 – 200 metrów). W gruncie rzeczy to, jak wysoko las rośnie w górach zależy od specyficznych warunków klimatycznych i geograficznych (np. ogólnej orientacji geograficzna stoków względem słońca), więc miejscami może sięgać wyżej, a miejscami niżej.

WP_20160526_026
Samotny buk, sterany życiem i zmaganiem z wiatrami – na szlaku w stronę Klimczoka

Mgła w górach jest zjawiskiem bardzo dobrym i pożytecznym, nasyca górskie gleby dużą ilością wilgoci, natomiast w naszym przypadku, oczywiście pozuje bardzo dobrze do zdjęć, które wychodzą całkiem inaczej niż w przypadku dni słonecznych. Wszakże jest jeden minus występowanie jej na tej trasie. Mianowicie, między Błotnym a Klimczokiem, na całej naszej trasie, choć nie bezpośrednio przy niej, znajdują się cztery znane jaskinie. Szukanie i odnalezienie ich podczas mgły, gdy się pierwszy raz eksploruje to miejsce, jest praktycznie niemożliwe. Mogłoby też narazić niektórych uczestników wyprawy na urazy, gdyż co mniej rozgarnięty wędrowiec mógłby wpaść w jakąś rozpadlinę skalną i powstał by spory kłopot.

Albo, co gorsza, półlegendarny zbójnik Klimczok wyskoczył by z jednej z nich i zostalibyśmy szybko i całkowicie złupieni – we mgle, bez świadków, efektywnie. Co więcej, być może darowałby nam życie, ale z kolei uwięziłby nas w jakiejś jaskini, tam gdzie według opowieści miał chować zrabowane skarby. Musielibyśmy w niej pilnować jego majętności, ale jednocześnie, przykuci łańcuchami do skał nie moglibyśmy już nigdy ujrzeć światła słonecznego, będąc jego wiecznymi więźniami.

WP_20160526_027
Kolejny samotny buk – ten rośnie w spokojniejszym miejscu i dlatego posiada okrągłą koronę

Legenda legendą, ale zawsze jakieś elementy prawdy może w sobie zawierać. I co ciekawe mówi ona również o niechlubnym końcu zbójnika – według niej miał zostać powieszony na haku przez żebro. Śmierć w tej sytuacji do szybkich nie należała, a była bolesna i powolna. Z drugiej strony, jeśli poczyta się o innych zbójcach, którzy za swoje występki, byli jeszcze przed śmiercią torturowani, to i tak można uznać ją za „lekką”.

Zdarzyło się w okolicy Żywca, że z Krakowa, do pewnego wyjątkowo wrednego rozbójnika sprowadzono specjalnego kata, żeby ów niegodziwcowi przed śmiercią zadać jak największe męczarnie. Nie będę się wdawał w szczegóły (bo są bardzo okrutne), ale dodam tylko, że egzekucja została wykonana na górze Grójec w pobliżu miasta i spędzono na niej większość jego mieszkańców. Podejście ówczesnych bazowało na przekonaniu, że egzekucja wraz torturami ma walory edukacyjne i kto raz zobaczy, co grozi za niegodziwe postępki, już nigdy więcej nie powtórzy czynów owego zbójnika.

WP_20160526_030
Przez chwilę chmury się rozstąpiły – widok z Klimczoka (1117 m n.p.m.) w stronę schroniska PTTK na Klimczoku (1034 m n.p.m.)

Dzisiaj już trudno być zbójnikiem, w epoce GPS-u łatwo każdego namierzyć i sprowadzić do porządku, co więcej klęska ekologiczna lasów świerkowych w różnych częściach Europy sprawia, że nawet nie ma się gdzie schować. I pomimo, że kornik już od dobrych 50 lat je zżera (już latach 70-ych obumieranie tego gatunku występowało), wciąż są ponownie sadzone – brak mi na to słów. A tym co pozwalają na to – lub sami je sadzą – na pewno rozsądku. Oczywiście i tak Park Krajobrazowy Beskidu Śląskiego dba dwa razy bardziej o te lasy, niż Tatrzański Park Narodowy o swoje i ich przebudowę w stronę lasów naturalnych. Naprawdę to widać. Bez ściemy.

Widzicie zatem, że w krainie żółtoczarnych smoków są miejsca, gdzie naprawdę można przeżyć niesamowitą przygodę turystyczną i to pomimo gęstej sieci ludzkich osiedli dookoła. Ten, którego spotkałem, jest, jak każdy spośród nich – unikatowy. Jeszcze nigdy nie trafiły się dwie salamandry o tym samym wzorze plamek. Można zatem potraktować zdjęcie w obrazku wyróżniającym tego wpisu, jako swoisty dokument. Powinno zostać, podobnie jak zapiski astronomów dotyczące gwiazd i galaktyk, nieraz będące tylko splotem liter i cyfr, skatalogowane i opisane określonym, unikatowym numerem jako np. „wzorzec salamandry pospolitej nr. X3Nc77x„. Jako że ludzie naśladują i zapożyczają ze świata natury (zwierząt i roślin) różne wzorce, konstrukcje, barwy itp., to i w tym przypadku być może ktoś zapożyczy ten niepowtarzalny wzór, i wkomponuje go w swoją nową kolekcję ubrań lub mebli. Byłby to całkiem fajny finał i kropka nad i dla całego tego zapisku.

Jedna myśl na temat “W krainie żółtoczarnych smoków – pierwsze dzikie oblicze Beskidu Śląskiego

Dodaj własny

  1. Beskidzkasalamandra podpisuje się pod każdym tu napisanym słowem . O urodzie Beskidów, o salamandrach ,o jaworzyńskim rezerwacie – kto z Was nie był w naszych górach – niech nadrobi zaległości . Zapewniam ,że się nie zawiedziecie .

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Shristy Singh

Adding Creativity Through Brush...........

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download wallpaper photo forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania i ekspertyzy przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: