Góry (i Pogórze) Kaczawskie – polski naprawdę dziki zachód

   Gdyby kiedykolwiek miało powstać requiem dla średniowiecza, to najpewniej powstałoby w Górach Kaczawskich, na obszarze dawnego, niezwykle rozwiniętego w czasach średniowiecznych księstwa świdnicko-jaworskiego. Jest to bowiem obszar o tak wielkiej różnorodności i bogactwie geologicznym, kulturowym i przyrodniczym, że nie dorównuje mu żadne inne miejsce między Odrą a Bugiem położone.

Jeśli chodzi o geologię, to znajdziemy tu obok siebie wapienie, kredę, zmetamorfizowane skały wulkaniczne (zieleńce), bazaltowe pozostałości dawnych wulkanów – małych i wielkich, granity, gnejsy, łupki wszelkich rodzajów, pozostałości podmorskich law poduszkowych, piaskowce i wiele, wiele innych rodzajów „kamieni”. Wystarczy przejść od jednego wzniesienia do drugiego obok aby zmienić całkowicie geologię gruntu, po którym stąpamy. Dlatego różnorakie uczelnie organizują praktyki właśnie tutaj, gdyż jednocześnie studenci wszelkiej maści kierunków mogą poznać najwięcej geologicznych „przypadków” właśnie w Górach Kaczawskich.

Widok z północnych stoków góry Skopiec (724 m n.p.m.) w stronę Ostrzycy Proboszczowickiej (w oddali) zwanej też dolnośląską Fudżijamą

Te piękne góry i pogórze zachowały też niezwykle bogatą ilość zabytków średniowiecza – tak wielką, że nigdzie, naprawdę nigdzie nie znajdziecie takiej ilości (ruin) starych zamków – Niesytno (bardzo zaniedbany zamek w rękach prywatnych), Grodziec (zbudowany na wierzchołku wulkanu, szczególnie wart odwiedzenia), Lipa (ruiny zamku i dworu), Wleń (ruiny zamku), Świny (ruiny dużego zamku rycerskiego rodu Świnków), Bolków (jedyny w Polsce zamek z potężną wieżą dziobową o wysokości ok. 25 metrów – konstrukcją typową dla południa Europy), Wojcieszów (ledwo zachowane i zaniedbane ruiny założenia zamkowego)… i aż mi dech zaparło, gdyż musiałbym rozwinąć dalszy opis o nieopisaną ilość innych zabytków. Niezliczone ruiny wapienników (pieców do wypalania wapna), starych młynów, szubienic (!), zaniedbanych i bezmyślnie porzuconych kościołów ewangelickich (ludzie osiedleni w miejsce poprzednich mieszkańców nie zawsze kierowali się jakimkolwiek rozsądkiem) sprawiają, że można poczuć średniowiecze wprost w powietrzu. A nie była to tak ciemna epoka, jak się ją przedstawia.

Jeden z wielu obiektów dawnej architektury niszczejący w polu. Na drugim planie góra Połom (667 m n.p.m.) – niedługo przestanie istnieć za sprawą kamieniołomu

Tu pojawia się pewien problem – ludzie. Miejscowi, niestety. Albo inaczej – potomkowie tych, co zostali tu osiedleni po ostatniej wielkiej wojnie. Oderwani i przesiedleni, w większości z pogranicza językowego i kulturowego polsko-ukraińsko-białoruskiego nie identyfikują się (niestety wciąż jeszcze) mieszkańcami tego pięknego rejonu. Przybywając na te tereny nie czuli, i nie czują się wciąż związani z miejscem, w którym zamieszkali. Dlatego bardzo wiele zabytków sami zdewastowali (np. pod budowę dróg używane były rzeźby z XVII-ego wieku z miejscowych wapieni), lub swoją bierną postawą dopuścili do tego, że mimowolnie ulegają one dalszej degradacji.

Ciekawe, czy ktokolwiek jest z nich świadomy, że nie przejęli majątku po jakichś niezwykle złych ludziach mówiących bardzo obcymi językami, lecz  po potomkach dawnych, zasymilowanych językowo plemionach dolnośląskich. Czyż do ok. 1900 roku nie używano polskich dialektów dolnośląskich we Wrocławiu i jego najbliższych okolicach, a wszystkie miejscowości na niemieckich mapach mające w nazwach końcówki -itz, -ow, nie mają zachodniosłowiańskiego (polskiego) pochodzenia? Oczywiście, że tak.

Wieża zapomnianego kościoła ewangelickiego w Lwówku Śląskim – niczym pomnik dawnych czasów stoi w centrum miasteczka będąc domem dla ptaków

Naturalnie, jest też garstka ludzi, którzy czują się częścią tego miejsca i starają się coś robić, ale jest ich bardzo niewielu. Miejscowi często wolą poświęcić jakiś bezcenny kawałek ziemi, żeby np. zrobić tam kamieniołom, w którym 5 osób będzie przez 3 lata wydobywać kamień, a potem pozostanie dziura i obszar zdewastowany, niż ruszyć się aby robić coś innego i zadbać o rozwój, prawdziwy rozwój, i piękno miejscowości w której mieszkają.

Takie samo jest podejście do turystów. Ponieważ jest ich niewielu, mniej niż np. w Karkonoszach, to zdarza się, że oznaczenia szlaków turystycznych są niszczone przez leśników (ścinają drzewa z oznaczeniem nawet nie pozostawiając pni z oznaczeniem), szlakowskazy na rozdrożach są zamalowywane farbą, a tablice z opisami są łamane i rozrzucane po lesie. Do wielu miejscowości, gdy schodzimy ze szlaku, lepiej mieć przy sobie coś do obrony przed niezwykle skrzywdzonymi i niedożywionymi psami „właścicieli” pierwszych gospodarstw we wsi. Tak jakby mądrze gospodarowali, i było na co w nich popatrzeć, i czego pożądać…

Wnętrze zamku Grodziec – sala taneczna – zamku położonego wprost na szczycie wulkanu. Podobnie musiało wyglądać również wnętrze innych, dzisiaj zrujnowanych budowli 

A z drugiej strony znajdziemy tutaj niezwykłą, w dużym stopniu dziką przyrodę – mnóstwo rezerwatów powołanych dla jej ochrony, w niektórych przypadkach niedostępnych dla turystów (i miejscowych, uff). Rozległe kompleksy leśne wschodniej części Pogórza Kaczawskiego (w obrębie Parku Krajobrazowego Chełmy) zachowały po dziś dzień naturalny charakter. Oczywiście nie znaczy to, że porastają je jakieś wielkie lasy bukowe jak np. w Bieszczadach. Nie, nie. Ta część Dolnego Śląska znajduje się w obszarze nieco cieplejszego i bardziej suchego klimatu. Dlatego najczęściej owe lasy są budowane przez świetliste dąbrowy z ubogim runem, rosnące na skałach – praktycznie bez warstwy podszytu. Dzięki temu, w takim lesie trudno się zgubić – jest to las, jak też wynika z nazwy, świetlisty, i w głąb niego daleko  można w nim spoglądać. Mi osobiście, bardzo się one podobają.

Pod liściami najszlachetniejszego gatunku jarzębu występującego w środkowej Europie – Sorbus torminalis – czyli brzęku/brekinii

Oprócz typowych dla tych lasów dębów bezszypułkowych (Quercus petraea) występuje w nim również grab pospolity (Carpinus betulus), ale najcenniejszym gatunkiem jest jarząb brekinia – brzęk (Sorbus torminalis). Ten najszlachetniejszy rodzimy gatunek jarzębu właśnie na Pogórzu Kaczawskim ma najliczniejsze siedliska w jego dąbrowach. Jest pięknym drzewem, zasługującym na szersze poznanie i rozpowszechnienie, ale niestety z wielu siedlisk został całkowicie wytępiony. Dlatego, jego obfitość w krainie Gór i Pogórza Kaczawskiego jest tak cenna. Jest to naprawę jeden z najważniejszych czynników, który mnie osobiście motywował do odwiedzenia tego miejsca. Oby ci, co tam żyją również to docenili.

A jeszcze co nazwy tego pięknego, długowiecznego drzewa, to chcę nadmienić, że ogonki jego liści są spłaszczone, przez co liście na wietrze (są dość sztywne) wydają dźwięk podobny do brzęczenia. I stąd nazwa brzęk. Co ciekawe, jak ok. 896 roku Węgrzy ostatecznie przybyli do dawnej Pannoni i ją skolonizowali, to od ludności słowiańskiej przejęli nazwę brekinia i zaadoptowali ją na określenie wszystkich gatunków jarzębu, z jakimi mieli do czynienia (która to nazwa we współczesnym węgierskim brzmi – berkenye [wymawiaj – berkynie]). Węgrzy zapożyczyli ją przed przestawką spółgłosek płynnych, która zaszła w większości dialektów słowiańskich nieco później, stąd różnica współczesnej formy polskiej i węgierskiej tego słowa.

Wieża rycerska w Siedlęcinie o poranku – co ciekawe w większości zachowała się fosa ją otaczająca – opiekuje się nią fundacja „Zamek Chudów” z Górnego Śląska

Jak już wyżej pisałem, wiele zabytków, takich jak np. wyżej ukazana wieża rycerska (książęca), której funkcjonalność polegała na stałym pobycie drużyny rycerskiej na potrzeby obrony szlaków handlowych, i granicy księstwa oraz przeprawy na Bobrze –  ma charakter unikatowy. Jest bowiem jedną z największych wież rycerskich (książęcych) w Europie Środkowej – zbudowana została na planie prostokąta o wymiarach 20 x 15,2 metra, przez, jak się okazało księcia Henryka I Jaworskiego. Owo dokładne umiejscowienie czasu jej budowy było możliwe dzięki prowadzonym w ostatnim czasie badaniom dendrochronologicznym drewna użytego do jej posadowienia. Na podstawie  badań belek konstrukcyjnych wykazano, że ostatnie z nich pochodziły z drzew ściętych w 1314 roku, więc ta piękna, niezwykła budowla ma już dobre 700 lat. To kawał czasu.

Płyty nagrobne starej, rycerskiej, dolnośląskiej rodziny von Zedlitz (Siedlicz) – XVII wiek – w krypcie w ruinach kościoła w Podgórkach

Widzicie zatem, drodzy czytelnicy, że jest na Dolnym Śląsku miejsce, które z pewnością można nazwać wyjątkowym. Z wizyty w Górach Kaczawskich można wyciągnąć wiele ciekawych wniosków – jeden z nich jest być może nieco szokujący, ale chcę pozwolić sobie na stwierdzenie, że pod wieloma względami było to miejsce o wiele lepiej zagospodarowane i lepiej rozwinięte w wiekach dawnych niż dzisiaj. Rozwój bowiem, nie oznacza tylko autostrad, ale również takie oto współżycie z otaczającym cię środowiskiem, o człowieku, że ani ty jemu nie szkodzisz, ani ono tobie. Nie niszczysz też tego, co tobie pozostawili twoi protoplaści ani inni ludzie, ale dbasz o to, i w rozsądny sposób z tego korzystasz. 

Jedna myśl na temat “Góry (i Pogórze) Kaczawskie – polski naprawdę dziki zachód

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

bezpukania.eu

Poznaj oblicze XXI wieku i poczuj blisko oddech epoki, w której żyjesz. Zapraszam na blog.

Shristy Singh

Adding Creativity Through Brush...........

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

Orginal wild art nature download wallpaper background photo forest birds swamp dark mood black foggy smoggy boggy flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki Wild Nature Discover and download hight resolution pics / Pobierz niesztampowe obrazy o wysokiej rozdzielczości do swoich projektów, obrazów, tapet, plakatów, okładek, postów...

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania i ekspertyzy przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: