O pagórkach, które są blisko (część 2)

Kopalnia, kopalnia, kopalnia… czyli tzw. pagórek odwrotny. O niej to chcę napisać tym razem. Ale nie o takiej, która jeszcze istnieje, lecz o takiej, która sto lat temu zakończyła swój żywot w wielkiej i niezwykle mokrej katastrofie. Zdarzenie, które położyło jej kres, na szczęście nie poszkodowało żadnego pracującego w niej człowieka, aczkolwiek wszystkich pracowników pozbawiło źródła dochodów poprzez gwałtowne pracy odmówienie.

Nie każdy wie, że na północy Górnego Śląska, w niektórych miejscach (tam gdzie rozległe lasy rosną) znajdują się obfite złoża rud żelaza wymieszanych z rudami srebra i ołowiu. Jedno z nich, odkryte ok. 1880 roku, o długości ok. 2 kilometrów i grubości od 4 do 16 metrów, stanowiące rezerwuar rudy zawierającej do 48% żelaza, dało podstawę zbudowania wielkiej kopalni – kopalni Bibiela. Powstała ona w miejscu którego inna nazwa to Pasieki, a wydobycie rozpoczęto w 1889 roku, bijąc spadkowo szyby aż do głębokości 90 metrów.

Wydobycie prowadzono nieprzerwanie siłami 700 górników mających stałą pracę od początku istnienia zakładu aż po jego niespodziewany kres. Trochę to inaczej, niż w dzisiejszych czasach, gdzie nawet w na pozór w „rozwiniętych technologicznie” i „stabilnych ekonomicznie” korpu’cjach, po przepracowaniu niemalże 15 lat nie można na nic liczyć i niczego się spodziewać.

Tymczasem w Bibieli, na Pasiekach, przez całe 28 lat istnienia codziennie wydobywano rudę (a owe pole w tamtych dniach było jednym z najbogatszych w Europie), i wywożono ją kolejką wąskotorową do Miasteczka Śląskiego (niestety, nie widać po niej śladów). A ponieważ pokłady były mokre, i zdarzało się, że zatapiała je woda, sprowadzono trzy nowoczesne jak na owe czasy pompy wirowe, mogące pracować z wydajnością 29 metrów sześciennych na minutę – pozwalało to na szybkie wypompowanie potencjalnie napływającej wody.

Niezwykłe parowanie wody w niezwykle zmienny kwietniowy dzień – jakby wskazówka, że kopalnia jest już blisko

Wybraliśmy się tam w kwietniowy, wczesnowiosenny dzień, podczas którego doświadczyliśmy wszystkich możliwych rodzajów opadów atmosferycznych – najpierw padał grad, później śnieg, a na końcu deszcz, no i oczywiście okresowo padały też na ziemię promienie słoneczne miejscami ją nagrzewając – trochę to dziwne, gdy się poszukuje śladów tak niesamowitego miejsca. To wszystko wytwarzało zjawiska takie jak na wyżej ukazanym obrazku.

Od parkingu w Zielonej trzeba wędrować zielonym szlakiem aż do Koloni Woźnickiej, a następnie skręcić w prawo przy zabudowaniach i zmienić szlak na żółty, który miejscami słabo widoczny powinien wytrwałych dowieść wprost na dawny plac przed kopalnią (obecnie rośnie tam całkiem ładny dąb, oraz znajduje się ławka dla zmęczonych podróżników i tablica informacyjna na podstawie której powstał wstęp tego wpisu).

Ruiny zabudowań dawnej kopalni – z każdym dniem roślinność pochłania je coraz bardziej

Przez środek kopalnianych pagórków wiedzie oznaczona, okrężna ścieżka. Wędrując nią, można doświadczyć niezwykle ciekawego odczucia – jakby szło się przez ziemię, która delikatnie „pływa” i która chce, lub chciałaby wchłonąć wędrowca wprost w nieznane głębiny ziemi.

Jedno z jezior, w miejscu, gdzie kiedyś górnicy zjeżdżali na szychtę. Jak widać, teren obsuwa się zatapiając porastający go las.

No tak, i tutaj trzeba dojść do jej gwałtownego zamknięcia. Niestety, 17 czerwca 1917-ego roku, gdy w najlepsze trwało wydobycie (a na świecie pierwsza wielka wojna światowa), ok. godz. 11-tej nastąpił w jednej ze sztolni zwiększony wypływ wody. Oczywiście nowoczesne pompy bez problemu go pokonały, i wydawało się, że sytuacja, jak wiele razy wcześniej, została opanowana i można spokojnie kontynuować wydobycie. Ale to nie był koniec problemów.

Kolejne pokopalniane jeziorko, ponoć w tym miejscu znajdowała się sztolnia odwadniająca

Dziesięć minut przed czternastą, gdy szychta dobiegała końca (pracowano na zmiany, po osiem godzin), rozległ się ogromny huk i niezwykle wielki szum wody. Strop zaczął się walić, woda ze wszystkich stron, z boków i od spodu szybów wyrywała wielkie bryły rudy, a huk intensywnie napływającej wody, bardzo szybko osiągającej poziom sięgający górnikom po kolana, był wprost przeraźliwy. Wszyscy oni, dzięki temu, że szyby były bite spadkowo, pouciekali na powierzchnię. Jako ostatni, uciekli obsługujący maszyny – pilnowali ich do ostatniej chwili, ale że życie ludzkie ma najwyższą wartość, postanowili uratować je i opuścić kopalnię za pozostałymi jej pracownikami.

W ciągu dwóch godzin wszystko zostało zalane, 700 osób straciło pracę, a skarby w postaci zatopionej i nie wydobytej rudy zaległy na zawsze w odmętach leśnej wody.

Jeszcze jedno jeziorko – niczym Kolorowe Jeziorka w Rudawach Janowickich – każde o innym kolorze wody

Wiele razy rozważano próbę ponownego wydobycia i osuszenia kopalni, ale niestety na przeszkodzie stoi tu, ukrywające się pod powierzchnią ziemi, wielkie jezioro, którego rozmiar i budowa, jak i przykrywająca je skorupa ziemi, gdyby została naruszona, mogłaby spowodować katastrofę potężnych rozmiarów, trudnych nawet dziś do oszacowania. Dlatego tak sobie myślę, że lepiej, że 100 lat temu ziemia zabroniła ludziom dalszego wydobycia swoich bogactw, bo nawet teraz świadomość, że wędrując lub jeżdżąc rowerem po tamtych lasach, przebywamy na dachu wielkiego jeziora, jest nieco przerażająca i wzbudza niesamowite odczucia.

Ten wpis bazuje na relacji kronikarza – Jana Nowaka (1887 – 1959), zwanego również kronikarzem tarnogórskim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

bezpukania.eu

Poznaj oblicze XXI wieku i poczuj blisko oddech epoki, w której żyjesz. Zapraszam na blog.

Shristy Singh

Adding Creativity Through Brush...........

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

Orginal wild art nature download wallpaper background photo forest birds swamp black foggy smoggy flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki Wild Nature Discover and download hight resolution pics / Pobierz moje obrazy o wysokiej rozdzielczości do swoich projektów, obrazów, tapet, plakatów, okładek, postów...

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania i ekspertyzy przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: