Góra odosobniona – Osobita w Tatrach Zachodnich

Góra, która rozbudza marzenia – tak można nazwać jeden z mniej znanych, i niewątpliwie rzadko odwiedzanych szczytów na krawędzi pasma tak dobrze znanego, jakim są Tatry Zachodnie. Osobita – bo o niej tu mowa, to szczyt wyjątkowy, niezwykły, przyciągający ludzi, którzy nie lubią po sobie deptać, a w zamian kochają ciszę i spokój. A oto jest w całych Tatrach najtrudniej. Ale nie w tym miejscu. Rozłożona szerokimi swymi ramionami sięgającymi czterech dolin: Mihulczej, Błotnej, Zuberskiej i Bobrowieckiej, Osobita skrzętnie skrywa swe sekrety przed ogółem odcinając się od reszty swych tatrzańskich, pokrewnych gór.

Ktoś kiedyś wymyślił, w ramach tzw. podziału pasm górskich, że zaliczy ją do tzw. Grani Grzesia (chodzi o górę na której rozpoczyna się zielony szlak w stronę Osobitej), lecz posiada ona wiele cech, które ją wyraźnie wyróżniają. Po pierwsze, definiuje ją jej rozmiar – zajmuje ona bowiem w przybliżeniu 9,4% powierzchni całych Tatr Zachodnich, tak rozległe są bowiem, rozchodzące się promieniście od jej wierzchołka, ramiona. Po drugie jej unikalna budowa geologiczna nie ma powtórzenia w miejscowych szczytach – jej wyniosłość tworzą dolomity i wapienie, oraz zmieszane z nimi dolnojurajskie piaskowce. Zapewne dzięki nim, i tym co na nich wyrasta, jest zamieszkiwana przez wiele chronionych gatunków, za sprawą których, została objęta ochroną rezerwatową na powierzchni aż 458 ha.

Samotna góra w pełnej krasie

Jej nazwa z kolei wyraźnie wskazuje na oddzielenie, wyodrębnienie i coś w rodzaju samotności (lub kontemplacji). Ponoć jest widoczna z Zakopanego, ja widziałem ją z Kościeliska i stamtąd rzeczywiście sprawia wrażenie ostatniej wyraźnej kulminacji na południowym horyzoncie. Jej dzikość, oraz mało poznane doliny (lub raczej zapomniane), skrywają w sobie wiele różnych skalnych ostańców; nieopisanych i nie do końca wyeksplorowanych i niesamowitych jaskiń; oraz śladów wydobycia niewielkich złóż żelaza i miedzi.

Moje podejście zaczynało się w osadzie leśnej Zwierzówka (Zverovka), nad Rohackim potokiem, gdzie rozpoczyna się bardzo wiele szlaków i znajdują się aż trzy parkingi. I nie są drogie, z tego co kojarzę, najdroższy (ale też najwygodniejszy) kosztował 3 euro. Jak na podhalańskie ceny to raczej nie dużo. Stamtąd wyruszyliśmy Łataną doliną żółtym szlakiem do skrzyżowania z zielonym przy jej końcu – w tym miejscu rozpoczyna się wędrówka stokami Grzesia z wyśmienitymi widokami na Zabraty oraz Spaloną Kopę, Salatyński Wierch i Brestową.

Widok ze stoków Grzesia – na pierwszy planie grań Zabratów, dalej widoczna jest grupa Salatynów

Sam słynny Grześ, z racji swego położenia, przy dobrej pogodzie oferuje wiele ciekawych widoków, ale trzeba niestety zauważyć, że w szczycie sezonu turystycznego, jest tłumnie zwiedzany, głównie od polskiej strony, z racji turystowiczów nadchodzących z Doliny Chochołowskiej. Kiedyś był nazywany inaczej – Kończysty, a kalkując bezpośrednio słowackie określenie – Łączny (od łąk pasterskich), ale dzisiaj już te nazwy nie są używane. Nie jest on zbyt wysoki (1653 m n.p.m.), a jego szczyt jest łagodny, nieco zaokrąglony – dlatego w przeszłości jego stoki były również intensywnie użytkowane przez pasterzy, a dzisiaj powoli, w naturalny sposób zarastają lasem. Ale najważniejsze było dla mnie to, że na jego wierzchołku rozpoczynał się szlak na Osobitą i że od razu, po kierunku rozchodzenia się tłumu wiedziałem, że wybranie tej trasy było w ów gorący sierpniowy dzień, w zatłoczonych Tatrach, strzałem w dziesiątkę.

Widok z Grzesia w kierunku północno-wschodnim

Na całej trasie, od szczytu góry wspomnianej powyżej, aż do końca podchodzenia pod Osobitą, spotkaliśmy w ciągu dwóch godzin, tylko 3 osoby (Słowaków), co w tychże górach jest pewnego rodzaju osobliwością (szczyt sezonu turystycznego). I oto właśnie chodziło, w tym miejscu można jeszcze nacieszyć się prawdziwą atmosferą ludzi szanujących góry i samych gór. I to jest rzadkość, a tutaj w Tatrach, jest to wręcz pewnego rodzaju unikat. Jak dobrze, że psychoza tłumu nakazuje mu wędrować tam, gdzie wszyscy, a nie kierować się czymś więcej niż zasłyszane opowiastki.

Małe gołoborze w drodze na Osobitą, w oddali ona sama

Samo przejście do Osobitej (od Grzesia, oczywiście) wiedzie grzędą skalną raz to wśród kosodrzewinowych wyrostków, raz to między łanami pełnymi dojrzewających borówek, a czasami wprost wąską ścieżką po kamieniach. Gdzieniegdzie, odsłaniają się również fragmenty skalne z miniaturowymi gołoborzami, takimi jak na zdjęciu powyżej. Kamienie i mała szerokość ścieżki to pozytywne oznaki, że nie spotkamy tu „giewontowych” tłumów.

Miejscami w trakcie wędrówki możemy też trafić na węższe miejsca po których wiedzie szlak, czasami zarastające odbudowującym tu swoje siedliska świerkiem. Jeśli zatem dawne hale nie zarastają kosówką, to bierze je w swoje posiadanie śmiały świerk. Tutejsza populacja nie cechuje się słabościami lub chorowitością, wręcz przeciwnie – wyglądają one na drzewa gotowe do zasiedlenia każdego opuszczonego miejsca, i nie straszne im będą szkodniki, ni mróz, czy też kornika wielkie zgraje. W bardziej gęstych kosodrzewinowych gęstwinach i świerkowych podrostach pracownicy TANAPu przycinają sosnowe odrośla.

Skalna grzęda wiodąca od Osobitej, w oddali Giewont

Jeśli w trakcie naszego zmierzania do Osobitej odwrócimy głowę i zerkniemy w stronę Zakopanego, to ujrzymy najpopularniejszą górę w półkuli północnej – Giewont, oraz sąsiadujące z nim Czerwone Wierchy. Tymczasem zbliżając się coraz bardziej do Osobitej możemy delektować się coraz wyraźniejszą sylwetką tego niezwykłego masywu, prawdziwego Ereboru wśród tatrzańskich szczytów. Im bliżej, tym bardziej narasta ekscytacja ze zbliżania się do tak znamienitego wierchu.

I w końcu dochodzimy na przełęcz pod Osobitą. Nic już nie zasłania widoku, wszystkie karty zostały odkryte, można kontemplować piękno góry. Ale tylko do pewnej granicy. Albowiem od 1989 roku szlaki na Osobitą zostały z racji powołanego na jej stokach rezerwatu całkowicie zamknięte. Przed próbą wejścia na szczyt ostrzegają dwujęzyczne tablice, które sfotografowałem na poniższym zdjęciu. Ostrzeżenie jest nad wyraz wyraźne, chociaż trzeba też mieć w pamięci, że zwierzęta mają dzięki temu spokój, i mogą swobodnie się po owym masywie przemieszczać, ze stosunkowo małym ryzykiem napotkania niesfornych ludzi, więc powinno się ten zakaz szanować.

Początek dawnego szlaku wiodącego na Osobitą, przełęcz pod Osobitą (1521 m n.p.m.)

Słyszałem, że jest w ciągu roku jeden taki dzień, w czasie którego można na wierzchołek góry wejść po starym szlaku (oczywiście nie był to ten dzień, w czasie którego ja tam byłem). Według pewnych zasłyszanych opowieści, oraz informacji pływającej gdzieś w odmętach internetu, w czasie dni Zuberca (wioska koło Habówki), mieszkańcy tej miejscowości oraz zaproszeni przez nich goście mogą wejść na szczyt Osobitej. Trudno zweryfikować, czy jest to informacja prawdziwa, niestety nie znam żadnego Zuberczanina ani Zuberczanki, więc nie mogę tego potwierdzić. Również na stronach gminy Zuberec nie ma informacji na ten temat (przynajmniej ja nie znalazłem), miejscowi bardziej starają się zwrócić uwagę na Rohacze (wielkie skalne szczyty o których mówi się, że są odpowiednikiem Orlej Perci w Tatrach Zachodnich).

Schodząc zatem od przełęczy przez Ciepły żleb, po zachodnim stoku Osobitej, napotykamy u jej podnóża jeszcze jedno energetyczne miejsce warte odwiedzenia – jest to stosunkowo niewielki, ale bardzo ładny i spokojny „czarny” stawek. Jego brzegi dookoła porastają stosunkowo zdrowym lasem dającym mnóstwo dobrego cienia w gorący sierpniowy dzień. W taki dzień, jak ten w czasie którego właśnie przed chwilą zeszliśmy spod wierzchołka jednej z najważniejszych, chociaż nieznanych gór Tatr. Świetne miejsce na odpoczynek – można w nim spędzić wiele godzin nie odczuwając upływającego czasu.

W tym przypadku to trochę jak podróż w czasie zgodna oczywiście z OTW (Ogólną Teorią Względności); to jest to miejsce, gdzie grawitacja wzrasta i zaczyna zaginać czasoprzestrzeń powodując spowalnianie wskazówek zegara niemalże wywołując ich całkowite zatrzymanie, podczas gdy wszędzie w przestrzeni wokół, poza tym supergrawitacyjnym oddziaływaniem strzałka czasu i jego wektor zachowują w pełni swój pęd i oszacowany przepływ. Takie rzeczy tylko na stokach na Osobitej, więc szanowny czytelniku – jeśli będziesz mieć ochotę doświadczyć tych niesamowitych wrażeń – to zapraszam na najbardziej nieznaną górę w Tatrach Zachodnich. Do zobaczenia!

5 myśli na temat “Góra odosobniona – Osobita w Tatrach Zachodnich

Dodaj własny

  1. Thorin II Dębowa Tarcza. Dwalin i Balin. Kíli i Fíli. Dori, Nori i Ori. Óin i Glóin. Bifur, Bofur i Bombur. pisze:

    Brawo Adam, idealna koleracja:

    „Mgliste Góry pną się wysoko w oddali
    Pozostawiając nas u podnóża swych szczytów „

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Shristy Singh

Adding Creativity Through Brush...........

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download wallpaper photo forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania i ekspertyzy przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: