Esencja z Karkonoszy

To naprawdę była długa wyprawa. Ale za to jaka widokowa! Nie ma chyba lepszej esencji z Karkonoszy, jak przejście jednego dnia nad Kotłami Małego i Wielkiego Stawu przemieszane z odwiedzinami u Królowej (czyli Śnieżki) oraz spotkaniem z Pielgrzymami. I wszystko jednego, całkiem pogodnego dnia (chmury bez deszczu pojawiające się tu i ówdzie nie stanowiły w tamtym czasie żadnej przeszkody).

Baza wyjściowa to Przesieka – przyjemna wioska, w której znajdowała się nasza kwatera (Chata Zapiecek, polecam!). Stamtąd prościutko niebieskim szlakiem do końca Przesieki i dalej już stokami Suchej Góry aż do Przełęczy Karkonoskiej (1198 m n.p.m.). Ta droga ma tę ogromną zaletę, że jest wyasfaltowana i nawet osoby z dziećmi (wózkami) są w stanie nią podróżować (a zakaz wjazdu z wyjątkiem dojazdu do pobliskiego schroniska PTTK zapewnia spokój). Ten szlak jest też mało znany i rzadko uczęszczany, ale przy zmiennej pogodzie (np. podczas deszczu) podróżowanie asfaltową nawierzchnią zapewnia skuteczną ochronę przed przemoczeniem lub zabłoceniem.

Wędrówka stokami Smogorni

Po dowędrowaniu do przełęczy, rozpoczyna się deptanie czerwonym szlakiem pomiędzy szczytami wystającymi ponad górną granicę lasu: najpierw mijamy Mały Szyszak, następnie Tępy Szczyt, a na końcu dochodzimy stokami Smogorni (1489 m n.p.m.) wprost wybrukowaną drogą do skały Słonecznik, gdzie znajduje się jedna z bardziej charakterystycznych skalnych miejscówek Karkonoszy. Sama skała jest widoczna z Przesieki, Borowic i Podgórzyna. Dawniej nazywano ją Kamieniem Południa (Mittagstein), gdyż spoglądając z wyżej wymienionych miejscowości w jej kierunku można było ustalić środek dnia. Jeśli bowiem w trakcie swej codziennej wędrówki słońce stało nad Słonecznikiem, wiadomo było, że jest dokładnie południe (czyli dawniej środek dnia roboczego) – a zatem, mamy tu niezwykle ciekawy przypadek użycia skały jako zegara słonecznego.

Skała nazywana Słonecznikiem – skrzyżowanie szlaków turystycznych

A rzut beretem od Słonecznika rozpoczyna się wędrówka nad najbardziej znanymi karkonoskimi kotłami – Kotłem Wielkiego Stawu i Kotłem Małego Stawu. Czerwony szlak biegnący nad nimi oferuje wiele niesamowitych widoków, miejsca widokowe zabezpieczone są barierkami z łańcuchami. Tatry mają swoje stawy, a Karkonosze swoje – i te sudeckie wcale nie ustępują tamtym tatrzańskim względem uroku, czy też naturalnego piętra.

Kocioł Wielkiego Stawu, tworzy zagłębienie głębokie na jakieś 200 metrów, a staw (czyli Wielki Staw), który skutecznie wypełnia go wodą, ma jakieś 25 metrów głębokości i jest jednocześnie najgłębszym jeziorem w Karkonoszach. Przyroda, która otacza Wielki Staw w bezpośrednim sąsiedztwie ma unikatowy charakter i dlatego ten obszar jest rezerwatem ścisłym; nie prowadzi w jego bezpośrednie sąsiedztwo żaden szlak turystyczny. Widok z góry powinien każdemu wystarczyć. Tym bardziej w zimie, gdy ze stoków Kotła schodzą częste lawiny śnieżne – a i sam staw skuty jest lodem (rozmarza dopiero gdy przychodzi wiosna na dobre).

Wielki Staw (część południowa) widoczna ze ścian Kotła Wielkiego Stawu

Przy obydwu kotłach, szlak skręca lekko na południe, prowadząc nad skalnymi ścianami oferuje piękne widoki na obydwa górskie jeziora oraz jedno z (kiedyś) bardziej klimatycznych schronisk w KarkonoszachSamotnię. Niestety, dzisiaj to miejsce jest bardzo często odwiedzane i dobrze znane (nie zapewni takiej ciszy i spokoju jak niegdyś).

Kocioł, w którym znajduje się Mały Staw bynajmniej płytszy od poprzedniego nie jest. Również i jego skalne ściany tworzą 200-stu metrową „rynnę” po której w zimie łatwo zsuwa się śnieg wraz z rumoszem skalnym. Staczające się wraz ze śniegiem kamienie mogą kiedyś – za kilka, może kilkaset tysięcy lat – w końcu zasypać staw. Do tego czasu polecam spokojną kontemplację jego uroku. Częste lawiny w tym okresie (zimie) wyłączają ten obszar z turystyki górskiej (dla własnego bezpieczeństwa lepiej go ominąć), a przy takich opadach jak mieliśmy w tym roku, to myślę, że jeszcze długo będzie się śnieg w Kotłach wytapiał…

Kocioł Małego Stawu – widoczna Samotnia, a dalej w tle po lewej Strzecha Akademicka. I oczywiścia – Ona – Królowa Karkonoszy nad tym wszystkim jako Pani na włościach.

Przez Mały Staw przepływa potok Łomnica, i podobnie jak w przypadku Wielkiego Stawu, jego życie biologiczne jest bardzo ciekawe i zróżnicowane. Czysta, dobrze natleniona woda sprawia, że żyje w nich zarówno traszka górska, jak i pstrąg potokowy. Może uda mi się kiedyś taką traszkę spotkać, podobnie jak salamandrę w Beskidzie Śląskim. Jeśli tak się stanie, to na pewno na tym blogu opiszę ten hipotetyczny obecnie fakt.

Woda, której potoki zasilają obydwa stawy, obficie zbiera się również na podmokłych obszarach na południowych stokach Smogorni oraz Równi pod Śnieżką. Na szczęście szlaki w rejonie Królestwa Śnieżki są bardzo dobrze przygotowane i radośnie można przemierzyć je suchą stopą nawet we mgle. A trzeba tu zaznaczyć, że jeszcze do niedawna Karkonosze uchodziły za najbardziej mgliste góry Europy.

I jeszcze po drodze odwiedziny u Królowej Sudetów – tym razem nieco chmurnej

I jeszcze tylko rzut kamieniem – gdyby ktoś był w stanie rzucić – aby znaleźć się bliżej nieba. Owo niebo udostępnia nam niezwykła Śnieżka, zazwyczaj przemywająca się jakąś wilgotną chmurką, i łączy to co twarde, kamienne, z tym co lekkie, puszyste i ulotne. I tutaj w zasadzie, jeśli nie są zapowiadane w prognozie upały i nad Karpatami nie wisi jakiś ogromny układ wyżowy (lub wysokiego ciśnienia), to człowieku, nie wiesz czy jej wierzchołek zastaniesz odchmurzony, czy raczej w mglistym będzie musiał stąpać szlaku. Kapryśna to bowiem góra jest. A że dźwiga na sobie koronę najwyższej z całych Sudetów, to obowiązki z tym związane wywołują u niej kapryśność stosowaną, czego każdy kto tam był, doświadczył. A może chce się dostać do swojego męża – Śnieżnika, zwanego Kłodzkim??? Taka opcja też jest warta przemyślenia.

Wierzchołek Śnieżki i jego słynne „kosmiczne” obiekty

Nasza wyprawa po osiągnięciu Śnieżki krótszą, ale bardziej stromą drogą czerwonym szlakiem, schodziła niebieskim (Drogą Jubileuszową) do Samotni i mostków widokowych nad samym Małym Stawem. W samym kotle, w wielu miejscach, mimo rozwiniętego lata (zarówno astronomicznego, jak i pogodowego) wciąż jeszcze leżały całkiem dobrze ukryte przed ciepłem pamiątki poprzedniej zimy. Łachy śniegowe wśród skał i obficie zielonej roślinności nadawały ów kotłowi skalnemu charakter uroczyska – położonego gdzieś wśród niedostępnych w dalekiej tajdze północy gór bezludnych. Oczywiście, dostępnego tylko dla wybranych i tylko przez określony, niedługi czas w ciągu krótkiego syberyjskiego lata.

Mały Staw i zasilający go potok Łomnica wypływający z Równi pod Śnieżką. Śnieg w jego kotle jak widać miejscami topi się aż do lipca

Myślę, że to skojarzenie jest właściwe, gdyż w okolicy uderzenia lub zaistnienia tzw. „incydentu” tunguskiego (nie wyjaśnionej eksplozji w środku Syberii) również znajduje się pewna góra, która na tle okolicznych nizinnych, przeważnie podmokłych terenów jest niezwykła i bardzo, bardzo dzika.

Wracając do nieco mniej dzikich Karkonoszy, wychodząc z kotła, wśród jego kamiennych ścian kierowaliśmy się stopniowo w stronę ostatniej atrakcji tego wspaniałego dnia, czyli grupy skalnej Pielgrzymy. Jest to bardzo malownicza formacja kamienna z wieloma fantazyjnymi ostańcami w niepowtarzalnych kształtach. Nie sposób opisać ilość atrakcji, jakie wśród tych granitowych skałek znajdziemy – możemy poczuć się wśród nich jak w Skalnym Mieście (tym oficjalnie tak nazwanym i sławnym). Jest wśród nich całkiem sporo zakamarków, gdzie można spokojnie usiąść i odpocząć (a nawet przesiedzieć cały dzień). Niektórzy próbują się na nie wspinać, ale pamiętajmy, że Karkonoski Park Narodowy na to nie pozwala i może takiego delikwenta ukarać mandatem.

Jeden z wyższych i bardziej wyraźnych Pielgrzymów

Po pozachwycaniu się urodą Pielgrzymów, postanowiliśmy wrócić zielonym szlakiem (północnym stokiem) przez Upłaz i Kocioł Smogorni do Przełęczy Karkonoskiej. Na szczęście zostaliśmy ostrzeżeni przez wychodzącą z niego parę turystów, że sam szlak jest pełen błota, oznaczenia nie są do końca czytelne, a drewniana infrastruktura, która w założeniu ma ułatwiać jego przejście niestety dawno już nie była odnawiana. Rzeczywiście, mieli na swoich ubraniach ubłocenia znacznie powyżej kolan. Dlatego, rezygnując z tej opcji trasy rozpoczęliśmy wędrówką w dół szlakiem przez Borowice i później niemalże wprost do Przesieki.

**********************************************************************

Widzicie zatem, że nawet w ciągu jednego dnia można w Karkonoszach całkiem wiele zwiedzić. Oczywiście piszę tutaj i pokazuję tylko wschodnią część tych wyjątkowych gór (i tylko głównych atrakcji) w formie herbaciano-pisarskiej esencji z karkonoskiego granitu. Atrakcji i okazji do opisania jest znacznie, znacznie więcej – ale to już jest temat na kolejny wpis…

4 myśli na temat “Esencja z Karkonoszy

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: