Dzika Słowacja / Divoké Slovensko – ciepłe okolice Bańskiej Bystrzycy

Nie wiem czy wiecie, ale jeśli Australia ma swój Wielki Basen Artezyjski, to i Europa ma swój Niemały Basen Trawertynowy. Taką nazwę sobie sam wymyśliłem, gdyż odkryłem miejsce na Słowacji, w którym również znajduje się podobny, wielki podziemny zbiornik. Nie jest to woda nadająca się do basenów termalnych (nie ma tak wysokiej temperatury), ale niewątpliwie nadaje się do spożywania, pożytecznie wpływając na funkcjonowanie całego organizmu.

Na granicy styku dwóch krain roślinnych, specyficznych gatunków roślin po tej stronie Karpat mało znanych, leży miejsce bardzo niepozorne, choć niezwykle cenne. Na tle swych północnych, wysokich sąsiadów (Tatr i Fatr) może nie robić „odrazowego” efektu łał, ale mimo to jest naprawdę wyjątkowe. Zdaje mi się (kiedyś do szkoły chodziłem), że specyficzne rośliny, które tu możemy napotkać należą już do tzw. krainy panońskiej, cechującej się nieco cieplejszym klimatem, ale nie tak gorącym i uciążliwym jak w krainie śródziemnomorskiej. Na zachodnich stokach największego europejskiego wulkanu (pisałem o tym kiedyś tu ==> wulkan) wszystkie te dziwy się znajdują.

Powszechnie dostępne źródło mineralne (minerálny prameň) w Czaczinie (Čačín)

Na początek badania niezwykłości powulkanicznych można odwiedzić miejscowość Czaczin (Čačín), która obecnie jest częścią Czerina (Čerín), w której – u jej wylotu – znajduje się znane ujęcie wody mineralnej. Jego sławę możne ocenić po tym, ile osób jest chętnych do napicia się i zabrania sobie jego znakomitej wody – a jest ich naprawdę wiele. Nam towarzyszyła przez dwa tygodnie, podczas niemalże całego pobytu w tym regionie. Niewątpliwie część chętnych na ową mineralną wodę przyjeżdża z samej Bańskiej Bystrzycy i są to ci, którzy wybrali mieszkanie w mieście, zamiast na wsi, ale wiedzą, co wciąż pamiętają, co jest dobre. To jest początek odkryć w tej wiosce, centralnej wiosce najprawdziwszej, dawnej, dzikiej Słowacji.

Młode dęby burgundzkie (Dub cerový) na naturalnym stanowisku w rezerwacie Čačínska cerina

Kolejnym przejawem tej dzikości jest rezerwat Čačínska cerina, pierwsze w życiu mym oczyma własnymi widziane miejsce występowania dębu burgundzkiego na naturalnym stanowisku. Słowacy nazywają go dub cerový (po łacinie Quercus cerris), w języku polskim można równie spotkać nazwę dąb frędzelkowaty – natomiast pierwsze określenie pochodzi od Francuzów, od których pierwotnie przejęliśmy wiedzę o tej roślinie (kontakty z burgundzkim winem). Jest bardzo pięknym, wysokim drzewem lubiącym rosnąć w miejscach o umiarkowanym klimacie, odpornym na okresowe susze; nadto współtworzył niegdyś rozległe lasy razem z innymi ciepłolubnymi gatunkami dębów. Sam rezerwat utworzono na obszarze 2,56 ha w 1993 roku, na południowych stokach wzgórza wzdłuż którego założono ową wieś – jego celem jest ochrona tego siedliska, gdyż jest to jedno z ono jednym z najlepiej zachowanych na północnej granicy występowanie tego gatunku.

Kopa żywa pierwsza – popularne miejsce nabierania wody przez przejeżdżających w okolicy rowerzystów i grzybiarzy

Wspomniane wyżej źródło mineralne i wzmianka o porównaniu do Australii, to pierwsze objawy tego, co możemy odkryć w większej skali wyjeżdżając z Czerina i kierując się w stronę Dolnej Miczyny (Dolná Mičiná). W połowie drogi między tymi wsiami (mniej-więcej) znajduje się pomnik przyrody nieożywionej – Mičinské travertíny (Miczyńskie trawertyny) – kluczowe miejsce na trasie tej wycieczki. Na jego obszarze, o powierzchni 3,83 ha (pierwotnie objętym ochroną w 1979 roku), znajduje się 28 (!) trawertynowych kop, z których trzy wciąż są nazywane żywymi z racji tego, że wciąż obficie wypływa z nich mineralna, naturalnie nasycona dwutlenkiem węgla (bąbelki gazu widać podczas wypływu). To sprawia, że owe kopy wciąż rosną, gdyż rozpuszczony w wodzie węglan wapnia podczas wypływu na powierzchnię krystalizuje przy samym źródle i nieco poniżej tworząc charakterystyczną smużkę.

Trzecia żywa kopa – największa, najbardziej bulgocząca i najbardziej charakterystyczna spośród pozostałych kop

Niestety, te które zakończyły swój wypływ obficie zarosły już roślinnością i jedynie na przełomie zimy i wiosny możne jeszcze niektóre spośród z nich znaleźć. Co ciekawe, wszystkie one są objawem zewnętrznym wielkiego podziemnego jeziora (a może zbiornika), pełnego naturalnej wody mineralnej ogrzewanej wygasającym i ukrytym gdzieś w głębi ziemi sercem niegdyś wielkiego wulkanu. To trochę dziwne uczucie – tak naprawdę stąpając wśród tych kóp, stąpamy po dachu tego wielkiego jeziora podziwiając jego naziemne objawy.

Żywa druga kopa i obficie wytrącający się węglan wapnia

W czasach dawnych, gdy Słowacy wraz z Czechami tworzyli jednotę, jakiś działacz w roku 1977 wpadł na pomysł wykonania głębokiego odwiertu w tym miejscu. Po dowierceniu się na głębokość 56 metrów doszło do gwałtownej, bezprecedensowej erupcji wody mineralnej. Podczas jej trwania woda trysnęła na wysokość 25 metrów powyżej poziomu gruntu, a jej przepływ wynosił w miejscu wypływu 300 litrów na sekundę i trwał aż 8 dni (spadł wtedy do 56 l/s), gdy został w końcu powstrzymany.

Jeszcze raz trzecia żywa kopa – tym razem z bliska

Skutki tej decyzji i tego czynu były fatalne. Ta nieoczekiwana erupcja uwolniła nagromadzone, statyczne rezerwy obficie nasyconej dwutlenkiem węgla mineralnej wody – i jak wstępnie policzyłem – zmarnowało się jakieś 180 000 metrów sześciennych tego bezcennego trunku, a to bezpośrednio wpłynęło na wszystkie źródła mineralne w okolicy, nawet te oddalone o 20 km od miejsca odwiertu, w pobliskich uzdrowiskach. Dlatego postanowiono jak najszybciej odwiert zaplombować i zabezpieczyć, aby już nigdy nie było możliwości niekontrolowanego wypływu z tego Niemałego Basenu Trawertynowego. Po zatkaniu i uszczelnieniu nie wszystko od razu wróciło do normy, jeszcze aż dwa lata musiały minąć, aby cały system źródeł się odnowił i wrócił do normy. I dobrze, że wszystko udało się naprawić, bo przynajmniej dzisiaj nasze pokolenie może z tego korzystać. Uff.

Renesansowy kasztel z XVI-ego wieku, górujący nad Dolną Miczyną (Dolná Mičiná)

Po pozachwycaniu się trawertynową krainą przejechaliśmy dalej do miejscowości Dolná Mičiná, gdzie znajduje się renesansowy kasztel z XVI -ego wieku. W 1667 roku jego właścicielem został niejaki Tomáš Benický i dzisiejszy kształt tej budowli zawdzięczamy jemu i jego potomkom. Posadowiono go na wzgórzu nad wsią, na miejscu starszego założenia zamkowego (gotyckiego). Cechą charakterystyczną są cztery narożne baszty, oraz zwarta, niejako blokowa zabudowa. Niestety jest on w rękach prywatnych i nie można go zwiedzać, aczkolwiek zawsze warto zrobić fotkę, chociażby z parkingu koło szkoły za kasztelem. No cóż, może zostanie odrestaurowany i kiedyś będzie jeszcze lśnił jak podczas wiosny renesansu niegdyś.

Zolniański lahar – w oddaleniu ze względów bezpieczeństwa (lewy, górny róg)

Niestety, z powodu pogarszających się warunków pogodowych (deszcze intensywne) nie odwiedziliśmy rezerwatu Kozlinec (Koźliniec), następnego wzgórza, na którym z kolei inny wspaniały gatunek dębu – Dąb omszony (Quercus pubescens – po słowacku – dub plstnatý )- występuje (również i on osiąga tutaj północną granicę swojego zasięgu). W Polsce również rośnie – tworzy jedną jedyną enklawę na Pomorzu Zachodnim, lecz bliżej mamy do niego na Słowacji niż do niej właśnie. A zatem postanowiliśmy odwiedzić tzw. Zolniansky lahar. Jest to pozostałość po wyżej wspomnianym wulkanie, pamiątka wielkiej błotno-popiołowej powodzi, która wylała się z kaldery wulkanu wprost na zachód na wiele, wiele kilometrów. Takie oto cudo znajduje się w przysiółku Zolna-Osada (przed właściwą częścią miejscowości). Niestety, osiedlono tutaj ludzi, którzy nie za bardzo chcieli być osiedleni (lub w ogóle osiedleni), więc nie jest to miejsce bezpieczne i dlatego powyższe zdjęcie zostało wykonane z daleka, bo jak wiecie, bezpieczeństwo jest najważniejsze.

Gotycki kościół w Zolnie (z 1292 roku), przetrwał najazdy tureckie w 1578 i 1599 roku

Wracając, jeszcze tylko postanowiliśmy zatrzymać się w Zolnie, aby zobaczyć jej gotycki (pochodzący z 1292 roku) kościół. Niestety wszystkie bramy w murze prowadzącym na jego dziedziniec były zamknięte, więc mogliśmy sobie tylko pomarzyć o zwiedzaniu wnętrza.

Tak wygląda właśnie dzika Słowacja, taka, która ma jeszcze ten klimat, jaki ten kraj miał kiedyś – kiedy jeszcze nie został tak intensywnie skolonizowany przez turystów w miejscach masowo odwiedzanych. Tutaj chcę zwrócić uwagę, że podstawę do znajdowania wielu różnych klejnotów turystyki dają zielone mapy VKU w starszych wydaniach, tj. takich, które mają bogate opisy na odwrocie lub w osobnych książeczkach. Resztę praktycznych informacji można na najlepszej stronie turystycznej opisującej ten kraj (wraz z mapą interaktywną) tutaj.
Zachęcam do odwiedzenia tych okolic, nie znajdziecie tu tłumów, jest spokój, panuje cisza a lasy są zdrowe i mają w większości charakter zbliżony do naturalnego. Polecam!

2 myśli na temat “Dzika Słowacja / Divoké Slovensko – ciepłe okolice Bańskiej Bystrzycy

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: