Czy to Chiny, czy Pieniny? Sokolica nad przełomem

Deszcze w górach, na szczęście dzisiaj jeszcze wciąż powszechne, nadają im niezwykłą właściwość w postaci mgielnej przesłony, gdy parują i pozwalają na ukrywanie i plątanie niezwykłego kształtu w kamieniach wypreparowanego, a i drzewem poprzeplatanego. Sprawiają również, że niektóre rzeki w ciągu jednego dnia potrafią zmienić swoje oblicze – całkowicie upodabniając się do miejsc i pór, których na co dzień na naszym kontynencie nie spotykamy. Dlatego czasem – gdy wszyscy spoglądają na wędrowca, niczym na szaleńca pospolitego – warto przełamać bierny opór ócz zdziwionych, i ruszyć gdzieś tam za horyzont, we mgłę w którą niektórzy mają tylko odwagę wbić swój wzrok.

Dunajec w zielonej postaci na tle jesionów, jaworów i buków.

Pieniny, całkiem nietypowy masyw wapienny jest miejscem, gdzie szczególnie warto wyruszyć we mgle. Jak to powiedział mi pewien miejscowy górcok – i zawsze się to sprawdzało – jeśli w dzień (w Pieninach) jest pogoda mieszana, to na pewno rano i przed południem będzie padać, ale za to po południu i pod wieczór pogoda będzie wyborna. To doskonała rada, którą warto sobie przyswoić planując tam swoje wybieranie się. Nie wiem, czy dobrze, że publikuję ją na tym blogu, ale ufam że moi czytelnicy chętnie z niej skorzystają, gdyż pozwala ona – nawet w sezonie – unikać tłumów, i to zarówno na Sokolicy, jak i w pobliżu Trzech Koron. Ja sprawdziłem, to działa.

Sokolica w chmurach i mgłach

Oczywiście nie jest bez znaczenia tutaj obecność największej górskiej rzeki w tej części Karpat, czyli Dunajca. Tworzy on wartkie meandry, woda pędzi w nich z niezwykłą prędkością żłobiąc bezustannie dziwne skały Pienin. Nie mogę tutaj nie wspomnieć, że dziwność owych skał przekłada się na specyficzny wygląd owych gór, oraz ich skalny charakter. W przeciwieństwie do Jury, której wapienie pozwoliły się w spokoju rozpuszczać i krasowieć, Pieniny zachowywały się buntowniczo i zostały wielokrotnie za to ukarane poprzez fałdowanie, zgniatanie, przesuwanie i rozrywanie. W efekcie powstało nietypowe pasmo wapienne, w którym gdziekolwiek byśmy nie zaszli, tam zawsze znajdziemy ciekawe wapienne skały, zazwyczaj mocno upakowane, jakby zmiażdżone i wyciśnięte z powietrza zawartego w okruchach je budujących.

Dunajec – gdy z zielonego staje się żółty, niedaleko od Zbójnickiego skoku

Tak, tak, takie one są. Takie nietypowe góry. Jeszcze na dodatek są miejscem o bardzo zróżnicowanej przyrodzie, szczególnym w tym względzie dla jodły pospolitej (Abies alba), której udział się w miejscowym drzewostanie (tu piszę o lasach na terenie Pienińskiego Parku Narodowego) sięga powyżej 50%. Takie rzeczy się nie zdarzają w lasach w Polsce. A w Pieninach tak, podobnie jak ciepłolubne jedliny, z prawie jednogatunkowym drzewostanem jodłowym (nie znaleziono nigdzie indziej podobnych siedlisk), gęste i sprawiające wrażenie niesamowitej ciemności, nawet w słoneczny dzień. A występują w dolinie Dunajca, w miejscach trudniej dostępnych.

Zżółciały lekko Dunajec i Trzy Korony z mostu Czerwony Klasztor – Sromowce Niżne

Przejście przełomu Dunajca przy deszczowo-mglistej pogodzie pozostawia niezatarte wrażenia. Nie ma nikogo, żadnego rowerzysty, nie ma (zbyt wielu) flisaków, można się poczuć tak, jak czuli się ci, co tu przybyli gdy jeszcze nie było planów na kolonizację tych terenów. Można spokojnie to wszystko kontemplować i odetchnąć czystym powietrzem swobody. To wspaniałe. I teraz dalej, mijając Sromowce Niżne przechodzimy do wejścia na Górę Zamkową i Sokolicę (przez Czertezik). Przechodzimy zatem, nad pięknym niemodrym, małym Dunajem, w rytm muzyki z odgłosów dość szerokiej w tym miejscu rzeki.

Tymczasem na Zamku Pienińskim wciąż panuje spokój

Zamek Pieniński, jedyna warownia leżąca w środku skalnych Pienin (nie liczę Czorsztyna i Niedzicy, gdyż zajmują obrzeża Pienin Właściwych), nie ma sobie równych, jeśli chodzi o położenie. Dostęp jest możliwy tylko od jednej strony, we wszystkich pozostałych miejscach półka skalna, na której został założony chroni go przed nieproszonymi gośćmi. Co prawda nie roztaczają się z niego jakieś niesamowite widoki, ale jest ci on wart odwiedzenia chociażby ze względu na swoją dawną historię (powstał ok. 1280 roku) oraz wybitną lokalizację. Północne i wschodnie stoki wzgórza, na którym został posadowiony, są niedostępne dla ruchu turystycznego, a przez to dzikie i nieodkryte. O ile na Dolnym Śląsku zamków jest dużo i można nawet planować odwiedziny w nich jako główne punkty wyprawy, o tyle ten odwiedziłem przy okazji sokolicowania w stronę Sokolicy.

Gdzieś przed Sokolicą na Czerteziku

W miarę upływu czasu, chmury coraz wyżej się podnosiły, odsłaniając powoli cały urok Pienin, i ukazując w dole coraz bardziej zżółciałego Dunajca. Wielokrotnie fałdowane i zgniatane miejscowe skały nie zdążyły zostać wypłukane i zerodowane siłami wiatru i wody, i zachowują wszędzie swą wyniosłą ostrość. Niewątpliwie sprawia to, że w oparach pozostających po starym deszczu ich niezwykła zieloność przypomina dżungle południowoamerykańskie lub te rodem z Azji południowej. Takie jak te, jakie występują w południowych Chinach, tam gdzie używa się na co dzień języków ping, yue i hakka. Dlatego nie bez znaczenia jest fakt, że najbardziej znana polska górska rzeka, Dunajec, po nabraniu dużej ilości wody z obfitych opadów zmienia się w stronę wielkiej rzeki w wyżej wzmiankowanym, wielkim, azjatyckim kraju.

I oto ona – Sokolica – z najbardziej znaną sosną i symbolem swym przed złamaniem konaru. W tle całkowicie już żółty Dunajec

Sama Sokolica, gdy już się na nią dotrze, dostarcza niesamowitych widoków, i typowej dla stromych skał pienińskich stromości. Zapewne, gdyby nie barierki zabezpieczające część wierchową, to ilość wypadków mogłaby być ogromna (i bez tego się zdarzają). No i oczywiście na szczycie spotkamy jedną z najstarszych sosen w Polsce – mającą wg. badań ok. 550 lat, znaną jako „Sosna na Sokolicy”. Nie zdumiewa wysokością ani potęgą swych pozostałych wymiarów, ale wytrwałością i siłą życia, bo naprawdę trzeba mieć niezłą krzepę, żeby w tak wietrznym miejscu wytrzymać tyle lat i nie odpaść od wapiennej skały.

I tak na zakończenie napiszę jeszcze, że gdy zszedłem już z Sokolicy do Krościenka, została mi w pamięci świadomość, że odkryłem w Pieninach naprawdę kilka świetnych miejsc spośród których Sokolica w wersji wilgotnej, po deszczu, jest jednym z najwspanialszych. Za jakiś czas wrócę do Pienin na tym blogu.

9 myśli na temat “Czy to Chiny, czy Pieniny? Sokolica nad przełomem

Dodaj własny

  1. Wspaniale wpasował się wpis w moją tęsknotę za Szczawnicą i okolicą:) Biedna sosna jest jeszcze bardziej uszkodzona, ale wolę życia wciąż ma. Zdążyłam jej zrobić takie zdjęcie „w całości” zanim zaszkodziła jej ludzka głupota. U mnie dziś cerkiew w Jaworkach 🙂 Pozdrawiam serdecznie – Anka z annapisze,art

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: