W poszukiwaniu cisów nad Liswartą

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami istniała kraina, w której ludzie siali zboże na polach, zbierali grzyby w lasach, łowili ryby w rzekach i spokojnie wiedli swój szczęśliwy i prosty żywot w doskonałej harmonii z przyrodą pośród której mieszkali. Co więcej, na wszystkich polach tej krainy rosło pożyteczne zboże lub inne rośliny potrzebne, zamiast żółtego, odstraszająco śmierdzącego rzepaku. Czyżbym miał zamiar tym razem opowiedzieć Wam bajkę?

W swoich miedzianych wędrówkach odkryłem bowiem miejsce, i to na krawędzi Województwa Śląskiego – często nie kojarzonego z czymś nieprzemysłowym – które pozwala cofnąć się do wczesnych (tych bardziej wczesnych) lat młodości, oraz poczuć naturalność, której dzisiaj większości miejsc i rzeczy (szczególnie w miastach), brakuje.

Zastanawiam się nad sensem tej tablicy. Pozostaje zagadką nieodgadniętą.

Mówię tu o zapomnianej północy wyżej wzmiankowanego województwa, o miejscu, gdzie leżą dwa równie zapomniane parki krajobrazowe: Załęczański PK oraz PK Lasy nad Górną Liswartą. Dawniej zapewne częściej odwiedzane, rozwijane i promowane, dzisiaj popadają w pewną stagnację, a można to łatwo poznać po niskiej lub prawie zerowej obecności turystów spoza okolicy (lub pobliskiego Lublińca). I to właśnie tam postanowiłem poszukać naturalności i perełek w lasach, polach i rzekach. I mogę tutaj śmiało napisać: znalazłem. A o tym, dlaczego mogę tak się wyrazić będzie w dalszej części tego artykułu.

Stanowisko różanecznika katawbijskiego (Rhododendron catawbiense) – posadzonego w lesie za sprawą dawnego, hrabiowskiego właściciela tych terenów

Jedną z pierwszych ciekawostek, mało znanych, acz bardzo urodziwych jest stanowisko różanecznika katawbijskiego, rośliny ozdobnej ze swoich fioletowych kwiatów, i nam na końcówkę jej kwitnienia udało się załapać. Zasadzono ją wśród sosnowego lasu, przez co sprawia nieco dziwne wrażenie, gdyż rośnie bardzo gęsto, tworzy miejsce bardzo zwarte na tle dość widnego obszaru stanowiąc w nim swoistą wyspę. Ze względu na możliwość niszczenia owego stanowiska przez ludzi (lub zwierzęta) otoczono je płotem i nie ma możliwości bezpośredniego podejścia do różaneczników. Ale posadowiona tuż przy płocie mini wieża obserwacyjna umożliwia podziwianie całości kwitnących różaneczników z góry (i jest to bardzo dobra opcja). Pamiętam, że kiedyś proponowano mi zachwycanie się różanecznikami w parku pałacowym w Mosznej; teraz wiem, że te są znacznie większe i ciekawsze (i w ciekawszym miejscu).

Staw Stara Brzoza – miejsce, w którym możemy odnaleźć lilie wodne

Niemalże na przeciwko, jakby po drugiej stronie drogi leśnej można odnaleźć kolejne miłe miejsce. Jest nim staw Stara Brzoza, niezbyt głęboki zbiornik wodny na terenie którego rosną i pięknie kwitną lilie wodne (grzybienie białe). Jest on jednym z całego ciągu mniejszych lub większych stawów i oczek wodnych, które ciągną się aż po Kochanowice. Ponadto, od strony południowo-wschodniej przylega do niego obszar bagienno-torfowiskowy będący niejako naturalnym zakończeniem niszy w której Stara Brzoza się znajduje. Bardzo dobre miejsce odpoczynku, można całkowicie się zrelaksować i nabrać sił do dalszej wędrówki, a i schronić się w przypadku nagłego deszczu (chociaż to coraz rzadsze zjawisko).

Jeden z dębów przy dawnej leśniczówce w lasach nad Liswartą

Węsząc tu i ówdzie, kierowałem się coraz bardziej w stronę małej miejscowości o równie małej nazwie – Łebki. Po drodze natrafiłem na dawną leśniczówkę przy której rośnie kilka srogich dębów (i jeden jesion). Ostatni napotkany z nich został trwale uwieczniony na powyższym zdjęciu. Duże drzewa w środku lasu zawsze wyglądają majestatycznie i dają znacznie więcej prawdziwego cienia i chłodu, niż młodzież drzewna. Gdyby całe lasy składały się z takich w większości dużych drzew, albo chociaż w każdym lesie gdyby przeznaczono zawsze przynajmniej jedną kwaterę na naturalny las, którego nie wolno by było nigdy wycinać….. Ale, przy obecnym ogólnym stanie moralnym leśnych ludzi raczej jest to niemożliwe (chociaż przynajmniej można sobie pomarzyć).

Liswarta w pobliżu Łebków

Gdy w końcu nastała upalna pora dnia, dotarliśmy do naturalnej osi całego Parku Krajobrazowego Lasy nad Górną Liswartą, czyli do czystej i jeszcze w miarę wartko płynącej Liswarty, którą spokojnym mostkiem nad polami przekroczyliśmy dość gładko. Niestety okres upałów, który w tym czasie królował spowodował szybkie opadanie sił w jej toku wodnym, powoli już uwidaczniające się. I tak jak nam zaczynało doskwierać zmęczenie (cała piesza trasa wymagała przejścia trochę ponad 26 kilometrów), tak i siła nurtu wody w umęczonej skwarem rzece się obniżała. Ale za to spojrzenie na płynącą wśród pól i lasów, wśród ciszy i spokoju, rzekę z czystą wodą dodało nam sił by w końcu odkryć to, po co tutaj przyjechaliśmy. Aby tam dotrzeć, trzeba było przejść całkiem ładnie położone Łebki na drugą stronę lasu.

W końcu są – dwaj przedstawiciele cisa pospolitego na naturalnym stanowisku. Oby im nigdy wody w potoku nie zabrakło.

I cisy zostały odnalezione…. Ciepły, gorący wręcz dzień, w którym można się było mocno spocić podczas wędrówki, zaoferował nam w końcu najchłodniejsze miejsce na trasie. Ową wyraźnie odczuwalną klimatyzację oferuje punkt docelowy całej wycieczki – Rezerwat „Cisy nad Liswartą„. Temperatura odczuwalna po przejściu do środka rezerwatu, w naturalny las głównie liściasty z udziałem cisa, wyraźnie opadła o co najmniej o 5 stopni w stosunku do reszty okolicznych, niestety w większości sosnowych, nienaturalnych lasów pieniężnych. Tak naprawdę, gdyby była tam jakakolwiek ławka, można by się rozłożyć i odpoczywać w niezwykle klimatycznym chłodzie. A na dodatek, przepływający przez środek strumień w połączeniu z gęstymi sylwetami cisów tworzy naturalny „mokry” parasol potencjalnie zwiększający poziom relaksu.

Niestety zostaliśmy z tego pięknego miejsca gwałtownie wypędzeni. O ile przez cały wcześniejszy etap nie spotkaliśmy żadnego, o tyle teraz zostaliśmy zaatakowani przez co najmniej 10 tysięcy komarów w każdym metrze sześciennym powietrza (co one piją, gdy nie ma tam ludzi?). Szybko zatem zrobiliśmy zdjęcia i przenieśliśmy się na krawędź obszaru chronionego, aby rozpocząć powrót.

Wśród pól pełnych zbóż prawdziwych...

Wracając, postanowiłem jeszcze zrobić zdjęcie tej prawdziwie uprawianej ziemi. Paradoksalnie już coraz rzadziej to, co kiedyś naturalne jest widoczne: pola pełne zbóż. Za pieniądze (lub z głupoty, ale raczej podejrzewam to pierwsze), ludzie dali się przekonać, że nie wolno uprawiać zboża (bo po co mają robić konkurencję bogatszym burom), i lepiej sadzić to śmierdzące, żółte dziadostwo wszędzie, gdzie popadnie. Na szczęście okolice nad Liswartą takie nie są – tam jest tak, jak powinno być naprawdę! Dlatego za jakiś czas na pewno znowu się tam wybiorę, co polecam też moim wiernym czytelnikom na tym blogu. Do zobaczenia!

4 myśli na temat “W poszukiwaniu cisów nad Liswartą

Dodaj własny

  1. Co jakiś czas tu i ówdzie słyszę o Liswarciańskim Szlaku Rowerowym. Jeżeli są tam takie piękne okolice, to faktycznie warto się wybrać 🙂 Nas też komary nieźle pogoniły wtedy w Czechach, potrafią się dać we znaki nawet najbardziej zdeterminowanemu turyście

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: