Pilsko daje z siebie wszystko

Góra Piknikowa. Tak, tak – gdybym miał kiedyś napisać o tym, która góra w całych Karpatach Zewnętrznych najlepiej nadaje się na piknik, to niewątpliwie, z całą pewnością, jest nią Pilsko. Słynące ze swojej wielkiej – jak na warunki powyżej 1500 metrów n.p.m. – polany szczytowej, stanowi doskonałą, bezwietrzną „izbę” na świeżym powietrzu, gdzie i odetchnąć można, jak i całkowicie się opalić. Jak ktoś lubi. Ja nie, ale już poleżeć pod kosodrzewinowym krzewem na granicy polany po nużącej wędrówce – zawsze. Najlepiej z czymś do picia i jakąś słodyczą do zjedzenia.

Z tym piciem może wiązać się nazwa tej góry, gdzie straszni brodaci zbóje z Orawy ponoć często świętowali udane wypady na kupców i ludność miejscową. Nadto, doskonała widoczność z wierchu we wszystkich kierunkach daje możność spozierania na wszystek okolice u podstawy masywu Pilska. Legendy żywieckie mówią, że to tutaj opijali oni swe plany oraz sukcesy rozbójnicze, przez co góra mogła kojarzyć się ze opilstwem, od czego z kolei można prosto wywieźć skróconą nazwę Pilsko. Nie brakuje też teorii, że uciekinierzy słowaccy (tj. uciekający przed najazdami tureckimi) w trakcie swej tułaczki, przemierzając puszcze karpackie na północ, uznali (stojąc na szczycie) że przed nimi już tylko Polska (po słowacku Poľsko). Więc dzisiejszą nazwę tejże góry – w tej sytuacji – można by zinterpretować jako zniekształconą, słowacką nazwę Polski.

Niedaleko od wierzchołka Góry Pięciu Kopców (1542 m n.p.m.) – polskiej kulminacji Pilska – widok w stronę Diablaka i Mędralowej

Punkt wyruszenia – tym razem była to przełęcz Glinne, którą miło wspominam jako jeden z najlepszych niepłatnych przejazdów na Słowację, w stronę Bańskiej Bystrzycy. Rozpoczęcie na owej przełęczy oznacza niezbyt długą, ale za to dość forsowną trasę, w trakcie której idąc dawną granicą trzeba w stosunkowo krótkim czasie pokonać ok. 747 metrów przewyższenia w czasie ok. 2 godzin. W zamian za pot wypocony w trakcie podejścia otrzymujemy jednak możność piknikowania w samo południe na (w pewnym sensie) najbardziej „Stołowej Górze” Beskidu Żywieckiego. Mam tam pewne miejsce tak trochę z boku po południowej stronie, gdzie można posiedzieć i delektować się unikalnym mirem tej góry. Niewątpliwie na „piknikowalność” Pilska wpłynęło uzbieranie kamieni w kamienne kopce – to sprawia, że leżąc na trawce przy wierzchołku nie wbijają się one np. w plecy.

Kamienne kopce na szczycie Pilska (1557 m n.p.m.)

Tak po około godzinie siesty na szczycie utwierdziłem się w planach, że wrócimy nieco okrężną trasą niebieskim, słowackim szlakiem granicznym do Hali Cebulowej (wzdłuż granicy i słowackiej części rezerwatu Pilsko), następnie zmienimy kierunek wzdłuż polskiego szlaku czerwonego do Hali Miziowej, ale w pierwszym etapie pominiemy ją, gdyż mam tutaj pewną zapamiętaną (a przez mapy niepoznaną) atrakcję, którą chcę odwiedzić i o której naskrobię kilka wersów ciut później. Oczywiście po drodze nie brakowało prześwietnych panoram zorientowanych na każdą pozostałą część Beskidu Żywieckiego.

Widoki z Pilska w stronę Lipowskiego Wierchu i Romanki

Wybór niebieskiego szlaku pogranicznego, chociaż rzadko uczęszczanego był całkiem sensowny – można w miarę rychło, ale za to w pełnym spokoju (tylko dwóch szaleńców napotkanych na wybranej dróżce) dotrzeć do „podstawy” krągłości Pilska. Nieco błotnisty to odcinek, trzeba zwracać uwagę, by nie zmienić zejścia w zjazd na tylniej części ciała. I tuż przed przytłoczoną Halą Miziową skręcić w stronę Korbielowa do pewnego skalnego zapadliska (zielonym znakowaniem), które na mapie turystycznej jest oznaczone tylko jedną małą skałką (z tych naprawdę mniejszych). To dziwne, rozpadlina ma dobre 50 metrów długości, a skał (i być może jaskiń pseudokrasowych) jest tam bez liku. Pięć lat temu, gdy świerki były w nieco lepszej kondycji, wszystko było jakby wyraźniejsze, ale i tak jest klimat tego rumowiska robi wrażenie.

Jedne z szacownych skał zapadliska

Najdziwniejsze jednak jest to, że nie taka zła tradycja picia piwa w schroniskach sprawia, że większość kierujących się do Hali Miziowej mija owe skalne unikaty zupełnie nie zwracając uwagi na ich piękno. Pędzą prosto do pijalni pod górą. Swoją drogą, nie wiem czy ktoś już zwrócił uwagę, że tuż przed wyżej wymienioną polaną, na której stoi schronisko, gleba i skały mają odcień lekko różowy. Może to wskazywać na udział piaskowców triasowych w tej części górotworu. A może nieco głębiej, pod fliszem, znajdują się tutaj nawet wulkaniczne skały melafirowe??? Ale, zaraz! Zapomniałem!… Przecież to Beskid Żywiecki – najmniej znane i zbadane góry Polski. Trzeźwo na to patrząc, nie da się oczywiście zbadać każdego metra kwadratowego gór, ale prawda jest taka, że w wielu przypadkach zakłada się, że jeśli tam jest tak, to tutaj będzie siak. Czasami bez wnikliwego badania jak jest w rzeczywistości.

Jak znaleźć skały? – Podążaj za pilskim wzorem. Gdy go ujrzysz rozejrzyj się w kierunku wschodnim. Na piątym metrze spotkasz rzeczone kamienie. A jak spojrzysz na zachód, znajdziesz jeszcze więcej – kamienne występy i skalne ściany.

Cieszę się, że odwiedziłem kamienne oblicze Pilska. To jest naprawdę dobre i warte złożenia wizyty kamienne sanktuarium. Niestety, komuś zależy na zakryciu skał – zwalane są na nie umarłe i niepotrzebne świerkowe pnie (mam nadzieję, że nie w celu dewastacji). Po pewnym, niezbyt długim czasie opuściliśmy ten skalny azyl i udaliśmy się w stronę powrotną, tym razem przez północne stoki Pilska wprost do przełęczy Glisne.

Rezerwat Pilsko, przez który wiedzie szlak to obszar nietknięty ludzką ręką (na szczęście było za wysoko, by targać tam siekiery i piły). Dzięki temu są miejsca, gdzie las wygląda naprawdę niesamowicie – głównie w pierwszej części po wejściu do niego z Hali Miziowej. Jakby tutaj właśnie mieszkały elfy z Zielonej Puszczy, brykając sobie wśród koron drzew w zamszowych ubrankach (która przy odpowiednim świetle zapewne staje się Mroczną Puszczą – z pająkami wielkości psów). Stare lasy mają w sobie pewien spokój, można czasem odnieść nawet wrażenie, że wieki układania wszystkiego powoli, i rośnięcia bez pośpiechu nadają mądrość miejscom w których niczego pośpiesznie nie fermentowano.

Las w rezerwacie Pilsko – niesamowity i magiczny. Beskidzka dzika dżungla.

Ta trasa, typowa dla ostatnich ciepłych dni przełomu lata i jesieni, ukazała nam Pilsko, jako jedną z niewielu gór, która potrafi zaofiarować odwiedzającemu je turyście prawie wszystko – lasy naturalne, szeroką przestrzeń dla odpoczynku, skalne ostańce i ściany, wysiłek i znój potrzeby do wdrapywania się na szczyt. Brakuje tylko jednego – ruin średniowiecznej warowni lub dawnego grodziska, ale ja i tak jestem zadowolony. Odwiedziłem wszystkie zakątki, które planowałem i wróciłem turystycznie nasycony – bo Pilsko zawsze daje z siebie wszystko. Polecam!

3 myśli na temat “Pilsko daje z siebie wszystko

Dodaj własny

  1. Ciekawa historia z tą nazwą Pilska, nie wiedziałam tego 🙂 Mnie Pilsko zawsze będzie się kojarzyło z mgłą w trakcie jednego z wyjazdów narciarskich. A same okolice Pilska uwielbiam, mam nadzieję wrócić tam w lecie. Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: