Góry Izerskie. Zajęcznik, Sępia Góra i utracona szansa Grzbietu Kamienickiego

Dość często niższe wzniesienia usytuowane w pobliżu dużych ośrodków miejskich lub wiejskich, spotyka smutna dola lokalnego śmietnika leśnego lub poligonu do rozjeżdżania wszelkiem złomem. Dlatego kiedy zaplanowałem sobie przejście z Czerniawy (jako start) przez Zajęcznik (605 m n.p.m.), miałem obawę , czy nie zastanę na nim różnorakich spustoszeń krajobrazowych. To niestety wynika z praktyki – w tych górach, które nie są cenione przez zamieszkiwane przez nie plemiona, wszelkie załomki skalne i dziury międzykamieniste służą do upychania odpadka każdego rodzaju. Na szczęście tutaj wszystko było w porządku, a jak jeszcze później wykażę, niewątpliwie ów Zajęcznik jest miejscem wartym odwiedzenia.

W dalszej kolejności planowałem zwiedzić centralną część Świeradowa-Zdroju oraz wejść na niezwykle słynną i popularną Sępią Górę – jest ona zachodnią bramą Grzbietu Kamienickiego. Jedynego położonego w całości w granicach Polski, lecz z tak beznadziejnie wyznaczonymi szlakami turystycznymi, że poza pojedynczymi wyprawami typu tam-i-z-powrotem nie da się w jego obszarze zaplanować żadnej (!!!) porządnej turystycznej pętli (takiej w zakresie 10 – 25 km). Niedźwiedzia Skała, Tłoczyna, Jelenie Skały, Zamczysko, Rysianki – i jeszcze cała masa innych ciekawostek geologicznych i skalnych, jest całkowicie pozbawiona jakiegokolwiek połączenia ze szlakami turystycznymi. Wielkie możliwości pogrzebane lekceważeniem Gór Izerskich jako wartościowego pasma górskiego z ogromnymi możliwościami turystycznymi; wcale nie ustępującymi Karkonoszom.

Skały Zajęcznika w pięknym mieszanym leśnym podroście poranną zorzą oblane

Na początek jednak opowiem o Zajęczniku – tutaj od razu należy wyjaśnić pewne nieścisłości podawane przez pewną starszą publikację oraz darmową internetową encyklopedię – otóż znajdziecie w nich zapis, że góra ta osiąga 595 m n.p.m. Tymczasem – mimo, że nie jestem ekspertem kartograficznym – od razu, na podstawie wielu map stwierdzam, że Zajęcznik w swoim najwyższym punkcie osiąga 605 m n.p.m. Niektórzy twierdzą, że to Świeradówka w zachodniej części góry ma te 10 metrów więcej, a właściwy Zajęcznik to północno-wschodnia część tego wzniesienia. No cóż, te poglądy nie wytrzymują konfrontacji z powszechnym faktem, że Zajęcznik i Świeradówka to dwie nazwy tego samego wzniesienia. Może kiedyś ktoś to poprawi tam gdzie trzeba i już nie będzie wprowadzania w błąd.

Co nie zmienia okoliczności, że Zajęcznik jest całkiem ładną, urodziwą górą zbudowaną m. in. z pięknego pod względem wyglądu, łupka serycytowego. Dobra infrastruktura turystyczna, szlak pieszy nie kolidujący z wyznaczonymi przejazdami single-tracków, i spokój – sprawiają, że mogę z pełną odpowiedzialnością polecić to niewielkie wzniesienie jako ważny punkt na trasie przy poznawaniu bezpośrednich okolic Świeradowa.

Bezimienne źródlisko na stokach Sępiej Góry

Zielony szlak, którym początkowo wiodła nasza odyseja, dochodzi niemalże wprost do centrum Świeradowa-Zdroju i kieruje nas na główny deptak z kramarzami wszelakimi i jednym w miarę normalnym sklepem. Samo miasto jest bardzo małe, wciśnięte pomiędzy kilka gór, w zasadzie nie ma możliwości, aby się rozrastać – i dobrze. Na głównej promenadzie bardzo często usłyszymy język niemiecki – podejrzewam, że wielu miejscowych nastawia się głównie na tą grupę turystyczną. Chociaż raczej zbyt wielu niemieckich turystów na szlakach nie spotkamy – średnia ich wieku to na moje oko jakieś 75 lat. Przyszła mi do głowy myśl, że oni traktują wyjazd do dawnego Bad Flinsbergu jako rodzaj sentymentalnej i taniej wycieczki do miasta lub regionu w którym bardzo dawno temu przyszło im (lub ich przodkom) się narodzić.

Mijając zatem Świeradów, miasto na historycznym pograniczu śląsko-łużyckim (miasto powstało po zachodniej stronie Kwisy, więc teoretycznie na Łużycach), przechodząc między (na szczęście) niskimi bloczkami z wielkiej płyty, doczekujemy się w końcu podnóża Sępiej Góry – głównego punktu tej podróży. Tutaj rozpoczynamy wspinaczkę do wierzchołka szlakiem niebieskim, miejscami nieco stromym, acz bardzo bezpośrednim. Mam nieodparte wrażenie, że wytyczono go tylko po to, aby letnicy z uzdrowiska mogli chociaż jeden okoliczny pagór przy użyciu własnych nóg zdobyć (na inny zawiezie ich wyciąg – o tym kiedy indziej). Po drodze mijamy bezimienne jakby źródło; miło widzieć takie rzeczy w tak suchym roku.

I oto jest – skała wierzchołkowa Sępiej Góry (Biały Kamień)

Ta jedyność Sępiej Góry, wzniesienia wyniesionego skałą w górę na wysokość 828 m n.p.m., czyni ją, niestety, miejscem okresowo zatłoczonym, i naprawdę wielką trudnością jest wykonanie zdjęć, na których nie będzie żadnego ze świeradowskich kuracjuszy. Trochę mnie to zdumiało, bo obawiałem się większej ilości ludzi na Zajęczniku, który jest niższy i dużo łatwiej dostępny. Ale Zajęcznik nie ma takiej estymy, jak przecież ten skalny szpic, przy którego zdobywaniu jednak można i parę gram tłuszczu wypocić z siebie.

Biały Kamień na Sępiej Górze jeszcze od innej strony widziany

Skała, która jest upragnionym celem wędrowców, nazywa się Biały Kamień – w niektórych miejscach, być może za sprawą porostów rzeczywiście objawia się jaśniejszą barwą. Może jest to również efekt dużej zawartości kwarcu w granitognejsach, które są jej budulcem. Postanowiłem przyjrzeć się kamieniom szczytowym w poszukiwaniu kształtu, który miałby coś wspólnego z sępami, wszakże nazwa nie wzięła się znikąd (a polska jest kalką niemieckiego określenia). Ten, kto ją nadał zapewne też był wędrowcem, gdyż sępy w naszym klimacie nie występują – ich robotę w naszej szerokości geograficznej ogarniają na przykład kruki. Ale to jednak nie jest Krucza, tylko Sępia Góra – dlatego, jeżeli odpowiednio spojrzymy na poniższe zdjęcie i dodamy szczyptę wyobraźni – to ujrzymy głowę sępa z charakterystycznie zakrzywionym dziobem, gotową wzlecieć gdzieś na drugą stronę doliny, czyli w stronę Grzbietu Wysokiego.

I tak oto dostrzegłem sępi dziób w skale szczytowej Sępiej Góry, jakby szykujący się do odlotu na Stóg za miastem Świeradowem widziany

W tej eskapadzie nie sposób było wykonać jakąkolwiek pętlę, ale powrót przez świeradowskie uzdrowiskowe uliczki umożliwił uzupełnienie zakupowych braków, oraz – co ważniejsze – pozwolił na rozejrzenie się po tym jednak urodziwym miasteczku. Ma ono ogromną przewagę nad niedaleką Szklarską Porębą – nie jest zadeptane i są w nim jeszcze takie lokacje, gdzie można naprawdę wypocząć siedząc na jednej z ławeczek, podziwiając parkowe starodrzewie w ciszy i spokoju. I nie jest zaśmiecone, przynajmniej w części parkowo-zdrojowej nie widać, żeby pozwalano na pozostawianie śmieci – ktoś bardzo intensywnie dba oto, żeby wczesnym rankiem ewentualne odpadki szybko i skutecznie usuwać.

W pobliżu ogólnodostępnych źródeł wód mineralnych, ujętych w urodziwe kraniki znajdziemy również całkiem ładne przykłady sztuki metaloplastycznej – jak na poniższym zdjęciu. Co prawda przy tak suchym lecie, źródło niewiele wody było w stanie z siebie wykrzesać, ale figura szlachcianki na spacerze po zdroju jest naprawdę wykonana po mistrzowsku i rekompensuje niedostatki wody finezją wykonania.

Jeden z niezwykle ciekawych przykładów sztuki dawnych lat nad jednym ze świeradowskich źródeł

Ekspedycja, którą powyżej opisałem odbyła się w pewien piękny sierpniowy dzień, i była eskapadą udaną. Obydwie odwiedzone góry – Zajęcznik i Sępia Góra – są naprawdę wzniesieniami przyjemnymi, i to pomimo obaw, które – szczególnie w odniesieniu do tej pierwszej – żywiłem na początku. Jedyne czego żal, to brak wielu możliwych szlaków turystycznych w pozostałej części Grzbietu Kamienickiego – może kiedyś uda się pokonać skostnienie w tej sprawie i to się zmieni. Oby. A wtedy ja znów powrócę w Góry Izerskie, aby jeszcze lepiej i dokładniej je poznawać i kontemplować. Do zobaczenia!

Jedna myśl na temat “Góry Izerskie. Zajęcznik, Sępia Góra i utracona szansa Grzbietu Kamienickiego

Dodaj własny

  1. „Chociaż raczej zbyt wielu niemieckich turystów na szlakach nie spotkamy – średnia ich wieku to na moje oko jakieś 75 lat. Przyszła mi do głowy myśl, że oni traktują wyjazd do dawnego Bad Flinsbergu jako rodzaj sentymentalnej i taniej wycieczki do miasta lub regionu w którym bardzo dawno temu przyszło im (lub ich przodkom) się narodzić.”
    No cóż, jak Polacy do Lwowa czy Wilna….

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: