Góry Izerskie. Zwalisko i kamienie na wysokim grzbiecie.

Tutaj wszystko było wysokie lub duże po prostu. Najwyższy spośród izerskich grzbietów, okazale naprężający się nad doliną rzeki Kwisy stoi od niezmierzonych i nieobliczonych jednostek czasu wciąż w tym samym miejscu. Kiedyś zapewne był jeszcze wyższy, ale niektóre jego człony znacząco się porozpadały odsłaniając gdzieniegdzie skalne serca gór. Tutaj woda bezustannie przeszywa skalne jądra wzniesień i wypływa dając początek Kwisie, jednej z najważniejszych rzek Dolnego Śląska.

Przełęcz nazywana Rozdrożem Izerskim (767 m n.p.m.), kąsek płaskiego terenu na którym można zaparkować, żeby wyruszyć w północne ostępy Grzbietu Wysokiego, jednocześnie oddziela źródliska Kwisy płynącej na zachód, od źródlisk Małej Kamiennej, która z kolei płynie na wschód, a w Piechowicach wpada do Kamiennej (tej właściwej). Mentalnie można również odczuć tutaj różnicę pomiędzy spokojem Świeradowa, a coraz bardziej gęstą atmosferą zatłoczonej Szklarskiej Poręby. Tutejsze lasy świerkowe póki co mają jeszcze dużo wody do dyspozycji, więc ich kondycja jest całkiem niezła i dają wszystkim dużo dobrego, miejscami dzikiego cienia. I tlenu do oddychania.

Pierwsza wyraźna skała na szlaku – jest to prawdopodobnie Zawalidroga

Krótki odcinek wspinaczki zielono znaczoną ścieżką wyprowadza nas na główną drogę grzbietową, gdzie niemalże od razu napotykamy ostańce skalne. Początek tego zacnego chodnika znajdujemy w miejscu zwanym Rozdroże pod Zwaliskiem, które leży już na wysokości ok. 1010 m n.p.m. i jednocześnie czyni od tego momentu nasz spacer całkiem płaską wędrówką, gdyż teraz podążamy czarownym czerwonym szlakiem ku Dużemu (Wielkiemu) i Małemu Wysokiemu Kamieniowi. Jest to szczególne skalne osiedlenie, które daje możliwość niczym nie zmąconego wypoczynku między niektórymi z wielu kamieni i głazów – można również na nich posilić się i napoić zmęczone wędrówką ciała eksploratorów.

Jedne ze skał na tym większym Wysokim Kamieniu (ok. 1060 m n.p.m.)

Niewiele znaczące tam i z powrotem, aby spotkać się z dwoma kamieniami, które dzielą między sobą przymiotnikowe określenie wynikające z wysokości. Skała większa, zwana Dużym Wysokim Kamieniem, jest dzika, wyniosła i niezasiedlona. Przewyższa ten mniejszy kamyk o ok. 2 metry i jak wszystko, co tutaj napotkano, króluje nad jedną z najdłuższych (jeśli nie najdłuższą) skalną grzędą w Sudetach o długości ponad 500 metrów. Nie jest ona jednorodna w całej swej długości – występują tutaj granitognejsy, łupki łyszczykowe i hornfelsy (między tymi ostatnimi można napotkać kryształy andaluzytu i kordierytu). Większość wędrujących pomija ten wspaniały wyższy konglomerat kamieni, a można na nim znaleźć wiele jakby ukrytych zakątków na spokojny wypoczynek. Bo musicie wiedzieć, że owe skały bardzo popularne są wśród tych, co do Szklarskiej Poręby przyjeżdżają.

Prywatne schronisko na mniejszym („niżnym”) Wysokim Kamieniu. Wnętrze z kamienia murowane naprawdę robi wrażenie. Polecam kamiennym ludziom.

Niżny Wysoki Kamień jest – w przeciwieństwie do Wyżnego – zasiedlony. Jest ci on najwyżej położoną działką w obrębie Szklarskiej Poręby i ma prywatnego właściciela, który postanowił siłą rąk własnych (i swej rodziny) zbudować (odbudować) od nowa istniejące tam niegdyś schronisko turystyczne. To pierwsze – odbudowane po pożarze w 1882 roku – po wojnie zaniedbywano, dewastowano, okradano, aż w końcu postanowiono je rozebrać (co rzeczywiście nastąpiło w 1963 roku). W obecnym co prawda nie ma jeszcze noclegów, ale warto zajrzeć do środka – kamienne wnętrze w którym działa bufet robi dość ciekawe wrażenie, nadto można kupić okolicznościową koszulkę oraz napić się czegoś ciepłego.

Na dodatek właściciele dążą do zbudowania wieży widokowej (kiedyś na Wysokim Kamieniu była takowa, ale zniszczała wraz z upływem czasu po wojnie). Jej konstrukcja (również kamienna) robi już teraz niezwykłe wrażenie, i doskonały już teraz punkt widokowy, jakim jest Mały Wysoki Kamień bezspornie jeszcze bardziej uatrakcyjni. Trzeba tutaj zaznaczyć, że od samego początku pojawienia się ludzi w dolinach tych gór, Wysoki Kamień stanowił wyraźny punkt orientacyjny oraz miejsce poszukiwania skarbów – w czasach gdy te ziemie przemierzali walońscy łowcy szlachetnych kamieni i metali. Czy byli w stanie zabrać ze sobą wszelkie nagromadzone majętności i wywieźć je do ziemi swojego pochodzenia? A może ukryli je gdzieś w okolicy?

Główne głazowe zawalisko Zwaliska – duże zagęszczenie skał zazwyczaj utrudnia wybranie tych, które powinny stać się obiektem atencji fotograficznej

Jeśli rzeczywiście pozostały po nich pochowane skarby, to trzeba wrócić czerwonym szlakiem dwóch kamieni do Rozdroża pod Zwaliskiem i rozpocząć błądzenie zregenerowanym lasem do najbardziej skalnego obszaru Grzbietu Wysokiego, jakim jest Zwalisko. Często mgłą otulone, niższe od wyżej wzmiankowanych wierchów (1047 m n.p.m.), na pierwszy rzut oka może wydawać się mniej istotne, ale przecież nie można patrzeć na ten szczyt przez pryzmat pozorów. Około 700 lat temu w te okolice po raz pierwszy dotarli Walonowie, byli oni pierwszymi osadnikami w tej części Gór Izerskich. I odkryli wielce bogate złoża szlachetnych metali i kamieni – wiele ich ksiąg w średniowieczu wymienia Zwalisko z zaznaczeniem, że zasobność tego wierchu gigantyczna jest. Zaiste, tak było. Na stokach można znaleźć ślady dawnych kopalń – wydobywano w nich złoto, ale nie tylko, być może również inne wartościowe kruszce lub kamienie?…

Wierzchołek Zwaliska przypomina kopiec z wielkich głazów, tak jakby kiedyś stały tam niebotycznie wielkie skalne ściany, które w wyniku wielkiego wstrząsu rozpadły się na mniejsze kawałki tworząc górę kamiennego gruzu. Gołoborze Olbrzymów, tak można by nazwać to miejsce. Przypomina mi ujęcia z Gór Vladeasa w Rumunii (trasa na wodospad Smoczy MłynMoara Dracului), gdzie górna część szlaku przebiega wśród podobnie monstrualnych bloków skalnych. A na końcu przepływa przez nie całkiem obfity potok, tworząc niesamowicie wielkie i spektakularne kaskady.

Wieczorny Zamek – gdzieś tutaj znajduje się tajne przejście do wielkiego, podziemnego i niezwykle bogatego królestwa nieprzebranych skarbów. To dalszy ciąg Zwaliska

Są również pewne dawne opowieści, które mogą wskazywać, że kiedyś w pobliżu znajdował się wielki i bogaty zamek. Zbudowany przez tych, których treścią życia było wydzieranie bogactw z głębi ziemi. Ułożony z wielkich bloków skalnych, mający w swych podziemiach niebotycznie długie i poplątane korytarze zdawał się twierdzą nie do zdobycia. Wśród ciemnych ścian sztolni, które licznie się krzyżowały, możne było ujrzeć wielkie rubiny, granaty, oliwiny i wiele innych szlachetnych kamieni wciąż jeszcze nie wydobytych, lśniły różnorakimi kolorami w świetle pochodni. Dodatkowy poblask dawały wielkie sztaby polerowanego złota – sprawiały, że zdawało się jakby słońce wpadało do podziemi i grało światłem na powierzchni metalu.

Lecz wciąż niejasny jest jego koniec – mówi się bowiem o cieniach ze wschodu lub z północy, które nadeszły gdy chwała owego miejsca dotarła zbyt daleko i zniszczyły go swoimi tajemnymi siłami, gdyż zamieszkujący go nie chcieli podzielić się bogactwem. A może przyczyna była inna? Tak, czy owak, pozostało jedno miejsce, zwane Wieczornym Zamkiem (grupa hornfelsowych ostańców), gdzie wśród skalnych ścian jest ukryte przejście do dawnego miasta w górze. Ja nie znalazłem, ale może kiedyś któryś z bystrych wędrowców w okolicy odkryje tajemnice Wieczornego Zamku. Miasto w górze, miasto pod górą, chyba coś mi to mówi… Muszę to kiedyś jeszcze raz sprawdzić.

Kolejne nieco większe i mniejsze głazy Zwaliska – mnogość wielka ostańca wszelkiego tutaj jest

Zwalisko, jakże prosta nazwa dla miejsca, gdzie siły o nieznanej potędze pokruszyły skały jakby to były kawałki kruchego, zbutwiałego drewna od dawna dryfującego wraku. Jakby coś rozwaliło to, co wcześniej się tutaj znajdowało. W obecnych dniach dewastacji dopełnił kamieniołom, który dostarczał doskonałego kwarcu i na niewielkim wzniesieniu przylegającym do Wysokiej Kopy (1126 m n.p.m.), wyrył całkiem niemałą dziurę w górach, niczym głodny w pysznej kanapce.

Stokami tej leśnej kopuły – przed zejściem do kąska przełęczy na której zaczynała się ta wyprawa – wędrowaliśmy do ostatniej znaczącej dominanty tego grzbietu – Sinych Skałek (1122 m n.p.m.). Po dojściu na miejsce, przy lichej ławeczce, stanęliśmy oko w oko z rozległym widokiem głównie na zachód (Pośredni Grzbiet Izerski) oraz północ. Ale nigdzie nie zobaczyliśmy skałek. Schowały się – tak sobie najprzód pomyślałem. Chwilę później zstępowaliśmy w dolinę. Kuknąłem więc za siebie – i… …wtedy je ujrzałem: zwietrzałe i zmęczone granitognejsowe skały leżące pomiędzy resztkami po dawnym reglowym lesie świerkowym – ukryte przed patrzącymi ze szczytu, ale doskonale prezentujące się poniżej. Sine skałki odbijające nie mniej sine chmury nieboskłonu w wietrzny i momentami deszczowy dzień.

Sine skałki na Sinych Skałkach (1122 m n.p.m.) – z samego szczytu nie widoczne, ale gdy zejdzie się trochę niżej od razu ich obecność wychodzi na jaw

Niezmiennie podążaliśmy już teraz w dół, w międzyczasie zmieniając kolor prowadzący z czerwonego na żółty. Wracając tą bananową ścieżką przechodziliśmy raz po raz nad potokami, które dają swą pierwotną siłę Kwisie, właśnie w tej okolicy się rodzącej. Tutaj już prawie nikt nie dociera, tutaj tylko szaleńcy dochodzą, tutaj wiatr rządzi wszelkim dźwiękiem – tak północne stoki tego skalnego grzbietu, lasem szumiącym okryte, koją zmysły przesilonych wędrowców. I przygotowują ich na powrót do tego, co obecnie nazywamy cywilizacją. Ale w neuronach – gdzieś głęboko w ukryte w zakamarkach pamięci – kamienne wrażenia pozostają…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: