Rzędkowicka grzęda i Góra Zborów w świetle jesieni

Jura jest świetnym miejscem na jesienne wędrówki. Po pierwsze – skały bardzo ładnie się prezentują w świetle jesieni padającym pod specyficznym kątem. Po drugie – lasy liściaste zachowane w niektórych jurajskich rezerwatach wyglądają niezwykle złociście. Wszelkie odcienie żółci i brązów zwiększają odczucie ciepła, a to pozwala jakby poczuć lato – mimo, że to już przecież październik, a więc ostatni miesiąc starego, letniego czasu przez zmianą na listopadowy czas zimowy.

Tej jesieni wybrałem więc Skały Rzędkowickie, Górę Zborów i dziki szlak prowadzący do grodziska na górze Słupsko, nad zbiornikiem wodnym na rzece Białce w Kostkowicach. Górę Zborów już znałem, bywając na niej wiele razy nigdy nie ma się dość tego miejsca. O w/w skałach natomiast słyszałem niegdyś wiele dobrego i muszę tu przyznać, że owe dobre informacje potwierdziły się w pełnym zakresie. Ostatni punkt wyprawy mnie pozytywnie zaskoczył – jak to często bywa, postanowiłem zaryzykować i przejść do miejsca, którego nie znałem. Dziś mogę napisać, że był warto. To naprawdę świetna lokalizacja, na dodatek prawie całkowicie nieznana szerszemu gronu turystów i dzięki temu niezwykle spokojna.

Skała Wysoka – pierwsza na trasie, pierwszy widoczek dobry na początek

Skały Rzędkowickie do dyspozycji niemalże na wyciągnięcie dłoni z parkingu. Praktycznie od razy wychodzi się na skałę zwaną Wysoką – całkiem urodziwy, nieco grubawy, wapienny ostaniec. I można zdążyć przed wszelkimi wspinaczami uchwycić całe piękno owego kamienia w pełnej krasie świeżo budzącego się, jesiennego słońca. A to dopiero początek jednej z najdłuższych skalnych grzęd Jury – tutejsze skały ciągną się na długości ok. 1 km. I tak jak mówią opowieści o nich – wyglądają zjawiskowo, pięknie, czasami wręcz niezwykle.

Jeszcze więcej skał, na dalszym planie Wysoka, i morze lasów

Na niektóre nawet przeciętny turysta jest w stanie się wdrapać i wtedy rozpościerają się przed nim widoki, takie jak ten powyżej. Czyż można oprzeć się urodzie takiego widoku? Oczywiście, że nie! Turnie wapienne mają niezwykłą moc lśnienia – dzieje się to, gdy kąt padania promieni gwiazdy naczelnej naszego układu planetarnego przybiera jesienne wartości. Wtedy stają się jakby bardziej wyraźne i znaczące. W tym samym czasie liście drzew zaczynają opadać, a one same przygotowują się do zimowego snu. Całe ciepło wypalone w Australii dogrzało klimat tak mocno, że śnieg stał się zjawiskiem zarezerwowanym tylko dla dużych wysokości i zima została odwołana.

Turnia Lechwora – jedna z najbardziej znanych Skał Rzędkowickich

Im dalej od parkingu, tym większe wysokości osiągają wapienne turnie. Wiele z nich ma charakterystyczne nazwy, niemalże nie ma tutaj skał, którym nie nadano imion. Prezentują się przy tym niezwykle okazale – na mojej osobie największe wrażenie zrobiła Turnia Lechwora, Okiennik Rzędkowicki, oraz Słoneczna. Pierwsza z nich jest jedną z najwyższych skał całej grzędy i niemalże ikoną całego skalistego wystąpienia w tym rejonie. Za to Okiennik stanowi wspaniały i rzadki przykład skalnego okna, w którym – jak się okazało – znaleziono wyroby metalurgiczne z epoki dawnej, wykonane rękoma Scytów. Czy oni sami tu bywali – trudno powiedzieć, Jura leży dość daleko od siedzib ich dzisiejszych potomków – Osetyjczyków. Ale handel, tudzież łupiestwo, umożliwia towarom pokonywanie znacznych odległości.

Turnia nad Garażem wraz Okiennikiem (Rzędkowickim) i fragment Słonecznej – zespół kolejnych niezwykle charakterystycznych i lubianych skał

Wszystko co dobre, szybko się kończy – tak mówią. Dlatego opuściliśmy w końcu Skały Rzędkowickie, aby udać się do najwyżej położonego miejsca na naszej trasie – niezwykle urodziwej góry pasterzy, Góry Zborów. Jakoś nigdy mi się tutaj nie nudzi; wręcz przeciwnie – doskonałe widoki w każdą stronę świata czynią ten wielki, wapienny „guz” niebywale atrakcyjnym elementem krajobrazu. A jeśli dodać do niego te wszystkie ostańce, turnie, baszty, głazy, groty i jaskinie…. Jest znakomitym celem wędrówek, wznosząc się na wysokość 467 m n.p.m., w swoim trawiasto-skalnym wykonaniu, okazuje się być wyśmienitym miejscem na odpoczynek, piknik lub nawet chwilę opalania się (o ile ktoś tego potrzebuje).

Widok ze szczytu Góry Zborów – w kierunku grodziska, do którego później wędrowaliśmy

W stronę naszego ostatniego celu, grodziska na wzniesieniu Słupsko, widać lasy częściowo zmieniające już swe barwy zgodnie z odwiecznym kalendarzem. Piękne naturalne zadrzewienia, pełne grabów, buków i dębów na skałach – nic tylko iść, i iść „w stronę słońca”. No, w tym przypadku mogłoby to się nie udać, wszakże wędrowaliśmy w kierunku wschodnim, z lekkim odchyleniem ku północy. Szlak prowadzący do tego miejsca ma zielone oznaczenie, co świetnie współgra z jakością leśnych terenów w tym rejonie. Tutaj natrafiliśmy na jednego z ostatnich muchomorów czerwonych w tym sezonie leśnym – kiedy w sierpniu pewien prezenter radiowy stwierdził, że w lasach jest mało muchomorów, wydało mi się to dziwne. Najwidoczniej zaczynają przyzwyczajać się do zmian klimatycznych i postanowiły pokazać się nieco później niż zazwyczaj. Dlatego i my mieliśmy okazję spotkać je w drugiej połowie października.

Nie ma to ja muchomor czerwony w grabowym lesie w połowie października.

Po wyjściu z lasu, przechodząc krawędzią Kostkowic, dotarliśmy ostatecznie do wzniesienia Słupsko (362 m n.p.m.). Tutaj opuszczamy szlak turystyczny i wchodzimy wprost na wzgórze. Niemalże od razu w lesie można ujrzeć ślady dawnej fosy chroniącej niegdyś istniejące tu grodzisko. W dalszej części wzgórza przechodzi się po dawnym wale obronnym, opartym o skały po południowej (i zachodniej) stronie Słupska. Następnie wychodzi się na równą polankę, która kiedyś stanowiła główny dziedziniec tego grodu. Od północy fortyfikacje nie były potrzebne, gdyż całość kończy się urwiskiem skalnym z którego dzisiaj rozpościera się widok na zbiornik Kostkowice (zwany też Dzibice).

Widok z grodziska Słupsko (północna, skalna krawędź) w stronę Zalewu Kostkowickiego

Zapewne w połowie średniowiecza grodzisko zaczęło pustoszeć, ludzie woleli przenieść się w jakieś wygodniejsze miejsca, gdzie wodę i żywność mieli na miejscu. I najprawdopodobniej to właśnie w Kostkowicach znaleźlibyśmy potomków dawnych mieszkańców owego niezwykłego grodu. Teren ten w swojej historii nie przeszedł żadnych większych perturbacji wojennych, więc można sobie było bezpiecznie mieszkać poniżej skał. Tak oto rzadki przypadek skalnego grodziska zakończył opis tej całkiem udanej wycieczki. Polecam każdemu opisaną trasę – nie zawiedziecie się!

2 myśli na temat “Rzędkowicka grzęda i Góra Zborów w świetle jesieni

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: