Drugie dzikie oblicze Beskidu Śląskiego – Kuźnie

Dość długo zbierałem się do napisania tego tekstu. W sumie to nie wiem czemu – może dlatego, że owo pasmo jest bardzo dobrze znane prawie wszystkim górołazom z aglomeracji, więc trudno tutaj odkryć jakikolwiek pagór, który nie byłby już schodzony. Bo (nie)naturalnie, Beskid Śląski jest bardzo dobrze znany, poznany i przedeptany. A jednak są mniej znane szlaki, gdzie jeszcze można czasem garść spokoju odszukać.

Chwila upływająca tamże niewątpliwie nie miała powodu się wstydzić śniegu zaległego, będącego śladem po usychającej zimie. Pełzła pod turniami skalnymi rezerwatu, który kamieniom ochronę swoją roztoczoną niesie wnet – jakby opiekował się wybiegiem zwierzów w ogrodzie pana Dolittle.”

Początek pod kwitnącym jaworem

Efekt niepisania o śląskim Beskidzie może wynikać z wielokrotnych odwiedzin w czasach młodości wcześniejszej i późniejszej, i zapewne znużenia ciągłym powracaniem wiślańsko-ustroniowym. Tak oto, zmęczone gęstością pośród tłumów, przepastne miasta aglomeracji zagęszczały się znowu na rynku w Wiśle, węsząc pamiątki i górskie ciupagi. Albo wygniatały się w pociągu, który dojeżdżając do słynnej stacji Ustroń-Polana nie był w stanie się otworzyć z powodu nazbyt wielkiego przepełnienia. I finalnie, gwizdkami ponaglany, odjeżdżał pozostawiając półpełny peron napchany nadzieją na prześwity w kolejnym składzie. I ten dworzec – Wisła-Uzdrowisko – z drzwiami mającymi więcej wietrznych dziur niż skalne rozpadliny, gdzie zamarzanie przyjezdnych jest zimową rutyną. To był prawdziwy górski survival, nie jakiś podrabiany…

Jedno z obliczy rezerwatu Kuźnie (stoki Muronki)

Jedno jest pewne – wtedy Beskid Śląski był jeszcze zielony, soczysty i pełen życia (końcówka lat dziewięćdziesiątych). Teraz wierchowe partie wyglądają jakby przeszedł tamtędy huragan o rozmiarach pożaru australijskiego. Oczywiście nie było mi to wiadome, gdy zaczynałem wspinaczkę od Ostrego w górę (zielonym szlakiem), liczyłem raczej na wędrówki lasami. W dolinie jest dobrze: buki, jawory, wiązy i jodły nie cierpią od najazdu kornikowego, zatem beskidzki las wydaje się okazem zdrowia. Ponownie pozwolę sobie na prorokowanie: obecna sucha wiosna i zapewne równie suche lato przyczynią się do spustoszenia jeszcze i tych populacji świerka, które dotychczas nie zostały zżeraczem smreka dotknięte.

Inne oblicze rezerwatu Kuźnie. Śmierć świerkom w oczy i tutaj zagląda!

Najbardziej dziki szlak beskidzki nieco omija rezerwat Kuźnie i prowadzi przez szczyt Muronki (1021 m n.p.m.), ale to nie problem zejść nieco niżej ze stoku, aby zerknąć chwilkę na jego niezwykłe skalne rozpadliny i groty. Stare legendy i miejscowi zaklinacze powiadają, że jest to najciekawsza geologicznie część Beskidu Śląskiego. Zaiste, i rację ci ludzie mają – na plus tego miejsca działa również niski współczynnik zagęszczenia turystycznego na kilometr kwadratowy – do Magurki Radziechowskiej (koniec szlaku zielonego), towarzystwa tutaj nie uświadczycie. Choć może lepiej byłoby je mieć, skoro im wyżej, tym gorzej z drzewostanem…

Pobojowisko i łysiny Beskidu Śląskiego (z wychodniami piaskowców istebniańskich)

Wejście w wiosenną partię szczytową odsłania pełny obraz klęski ekologicznej beskidzkiego lasu. Brak leśnej osłony przy suchych wiatrach czyni powietrze gęstym od piaskowcowego pyłu. To wszystko wygląda tak, jakby Uruk-hai wpadli tutaj z toporami i wycięli wszelkie drzewa na potrzeby odlewania wielkich pancerzy z niezwykle grubo walcowanej stali. Żal na to patrzeć, ale może świerk nie może tutaj solowo występować, tylko w tercecie z bukiem i jodłą. „Bo do tańca trzeba trojga” i tak dalej… Całe partie szczytowe stały się jednym wielkim punktem widokowym. Ogromna zaleta wiosną, gdy jeszcze nie jest za ciepło, wielkie przekleństwo latem, gdy na wielu milach nie ma gdzie schronić się przed przypiekającym ludzi ogniem ze słońca.

Kolejne wychodnie z resztkami drzew

Jeśli jeszcze kiedyś trafią się deszcze i mgły, to będzie to najlepsza okazja do zapukania do bram Beskidu Śląskiego – teraz jeszcze nie nastał ten czas. W tym miejscu przyznam się, że dokonałem złego wyboru turystycznego. Wymyśliłem sobie bowiem, że odwiedzę Malinowską skałę, a pominę boczną ścieżkę na Kościelec (trzeba lekko zboczyć ze szlaku). Przyczyną żałości mej jest oczywisty ogół, że owa skała przy jakiejkolwiek spokojniejszej aurze zostaje zajęta w sposób niemalże okupacyjny przez nieletnich, pijących napoje dla dorosłych i urządzających sobie na niej biwak ze schadzką. Poza porankami i nocami trudno jej zrobić zwyczajne zdjęcie bez tła w postaci ludzkich osobowości. A o tamtej drugiej niewielu wie, a jaka ona urokliwa jest! Skały, jaskinia i okno skalne – góra całkowita w jednym kawałku, choć składająca się z wielu skał.

Malinowska skała w promieniach wiosennego słońca

Więc uchwyciłem się pomysłu na to jedno powyższe zdjęcie na którym skała wydaje się prawie pusta. Nie taki był mój pierwotny zamysł, ale nie można mieć wszystkiego – jak mówią – więc na tamten moment zadowoliłem się i tym, i powędrowałem już powoli ku dolinie potoku Leśna. Tamże właśnie żółty szlak po południowym stoku Kościelca wyprowadza zmęczonego turystę, który po południu powoli zaczyna opuszczać stoki Beskidu Śląskiego. Spokojna owa dolina leży niemalże na wprost centrum Żywca. Szumiący ten ów potok, po połączeniu z Malinowskim potokiem, tworzy dość szeroki, choć płytki strumień, który wyrzeźbił całkiem urzekającą dolinę.

Potok Leśna płynący przez dolinę powrotną

I raz jeszcze trzeba wracać – zostawić skały, pozostawić lasy, opuścić kamienie odwieczne – by znowu stać się mieszkańcem niewielkiego miasta w wybujałej aglomeracji. Ale pamięć pozostaje, żaden obraz nie zostanie zapomniany, żaden neuron nie upuści powierzonych mu danych. Beskid Śląski tym razem inaczej niż po wiślańsku, a nawet – po ustrońsku – ale za to po dzikiemu ponownie w przewadze pokazał, że może być dziki i że nie wszystkie jego oblicza oznaczają przeciskanie się między tłumami na wychodzonych ścieżkach. Do zobaczenia!

6 myśli na temat “Drugie dzikie oblicze Beskidu Śląskiego – Kuźnie

Dodaj własny

  1. Muronka i Kuźnie – będę miała na uwadze kolejnym razem, szukając trochę bardziej pustych miejsc. Niestety prawdą jest, że Malinowska do takich nie należy… Na razie mamy ponownie na celowniku Beskid Żywiecki, idealny na czas izolacji 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: