Ostrężnik i szaleństwa wśród zapomnianych bram Jury Suliszowickiej

Jura składa się z bardzo wielu obszarów i każdy z nich mógłby mieć wydaną osobną mapę w dokładnej, dobrej skali. Dwa z nich wyróżniają się trochę bardziej od reszty – na południu jest to wapienny obszar pod Krakowem (Dolinki Krakowskie i Ojcowski Park Narodowy); na północy natomiast jest to zwarty obszar skalny zawierający się mniej więcej pomiędzy Olkuszem, Żarkami a Janowem. Ten pierwszy jest bardzo dobrze znany, gęsto zasiedlony i często odwiedzany. Ten drugi – wręcz przeciwnie – jest mało znany szerszej publiczności, znacznie bardziej lesisty oraz dziki. Mapa turystyczna zazwyczaj nie opisuje dokładnie najważniejszych ostańców, a szlaki turystyczne mają miejscami archaiczny przebieg.

Skała Ostrężnicka z Jaskinią Ostrężnicką – niezwykłym tworem w tej wapiennej skale

Gdyby rzeczywiście powstał w końcu Jurajski Park Narodowy, to cały ten obszar znalazł by się w jego centrum. Niestety, w zakresie ochrony przyrody mamy u nas poważny regres, więc póki co, to się nie stanie. A szkoda, bo jest tu wiele tak pięknych miejsc, że aż prosi się o zwiększenie ochrony – póki jeszcze jest co chronić i o co dbać. Lecz nie o tym miałem pisać, ale o wycieczce, która w tej scenerii jesienną porą się odbyła. Drugie odwiedziny w tym rejonie jak zwykle zaowocowały wieloma pozytywnymi doznaniami. Przekonałem się, że w tym przypadku nie warto pałętać się oficjalnie wyznaczoną ścieżką, lecz trzeba ratować się chodzeniem uboczami.

Ruiny jednej z najbardziej tajemniczych warowni na Jurze – zamku Ostrężnik (na szczycie skały Ostrężnik)

Po długich chwilach zastanowienia, oczywiście jeszcze przed wycieczką, na miejsce startowe wybrałem Czatachową. Mała miejscowość, do której zapewne niewiele osób trafia, co widać po działaniu GPS-u: zaczyna gubić sygnał i kierować w przeciwną stronę. Mapa papierowa na szczęście pomaga, ale sam główny zakręt mogliby sobie poprawić. Wszakże nie jesteśmy miejscowymi i nie przyjechaliśmy na grzyby, lecz tylko zwiedzać, eksplorować i poznawać. A pierwszym atrakcyjnym punktem na tej trasie jest oczywiście Ostrężnik. Trzy atrakcje w jednym, prawdziwa rzadkość: wielka skała z Jaskinią Ostrężnicką, rezerwatem przyrody Ostrężnik (ochrona lasu bukowego i grabowego) oraz ruinami zamku Ostrężnik na wierzchołku wzniesienia.

Jaskinia Ostrężnicka cechuje się bardzo charakterystycznym otworem wejściowym, niemożliwym do pomylenia z żadną inną jaskinią na Jurze. Nie jest długa, łącznie można w niej przejść i przeczołgać się po 98 metrach. Poza efektownym otworem wejściowym, ma jeszcze dwa inne wejścia – obydwa od prawej strony gdy patrzymy na wprost wejścia „głównego”. Prawie wszędzie znajdziemy w jej korytarzach bukowe liście, albowiem jej wielkie otwory wejściowe sprawiają, że jaskinia jest regularnie i intensywnie wentylowana powietrzem atmosferycznym. Być może przyczynili się do tego poszukiwacze bogactw, których ruiny wszelkich zamków przyciągają zazwyczaj jak magnes. Mogli oni rozkopać korytarze i je poszerzyć.

Powykręcany sosnowy las w okolicach skały zwanej Jagodową

Zamek Ostrężnik to z kolei jeden z bękartów historii. Nie ma na jego temat źródeł pisanych – kto zbudował, kiedy zbudował i jaką pełnił funkcję. Wiadomo tylko, że już w XV-tym wieku był ruiną. Co prawda dzisiaj nie powala potęgą, ale w czasach swej świetności miał powierzchnię 1200 metrów kwadratowych, a mur obwodowy zamku górnego miał ponad 140 metrów długości. Bez wątpienia był większy niż wiele lepiej zachowanych jurajskich warowni. Gdy się wejdzie na szczyt skały, między ruiny zamku i stanie na krawędzi wyniosłości Ostrężnika, to naprawdę można poczuć dech pradawnej potęgi tej warowni…

A co do rezerwatu, to nie jest on zbyt duży, obejmuje zaledwie ponad 4 ha wzgórza zamkowego i najbliższych okolic. W przyszłości może zostać poszerzony o kolejne 30 ha starego lasu bukowego, rosnącego na pobliskich wzgórzach. Oby tak się stało. Występuje na jego terenie również pewne wywierzysko – Źródło Zdarzeń. Jest to źródło okresowe, ostatni raz wybijało w 2002 roku – legendy mówią, że w roku wypływu wody z tego wywierzyska następują w Polsce ważne wydarzenia. Ciekawe, co takiego ważnego działo się w 2002 roku?

Skała Kapuśniak – jedna z przyczyn zboczenia z oficjalnej ścieżki

Po całym tym „ostrężnikowaniu” ruszyliśmy w kierunku zachodnim, najpierw niebieskim szlakiem, a potem ścieżką według własnego planu – celem było odnalezienie dwóch niezwykłych ostańców. I pominięcie archaicznego przebiegu ścieżki malowej niebieskim paskiem, która ma rzekomo prowadzić do ruin strażnicy w Suliszowicach. Niestety, te ruiny znajdują się na terenie prywatnym i zostały odgrodzone, przez co nie ma możliwości ich zwiedzania. Natrafiłem tutaj, w okolicy skały którą zwą Jagodowa, na ten specyficzny typ lasu sosnowego, gdzie drzewa tego gatunku nie rosną wysoko, lecz tworzą korony z powykręcanych konarów. Lubię to, takie miejsca mają unikatowy klimat. Nie przypominają typowych monokultur, jest w nich coś naturalnego i dzikiego.

Po tej krótkiej leśnej przygodzie dotarliśmy do Suliszowic, wyszliśmy mniej więcej za połową miejscowości, by zaraz na jej końcu skierować się do skały zwanej Kapuśniakiem. Jest to jeden z najurodziwszych ostańców w okolicy, na mnie zrobił bardzo pozytywne wrażenie. Ma 15 metrów wysokości i przez swój charakterystyczny kształt, kojarzący się rolnikom z wyrośniętą główką kapusty został nazwany Kapuśniakiem. Łąki, wśród których się znajduje, kiedyś były wypasane, ale obecnie zarastają lasem, więc bardzo możliwe, że za kilkanaście lat dostęp do niego może być trudniejszy. Utrudniony zostanie również dostęp do kolejnej wapiennej atrakcji, do której obecnie wiedzie wąska ścieżka wprost z Kapuśniaka.

Brama Suliszowicka – druga przyczyna zboczenia ze szlaku, najmniej znana skalna brama Jury

Brama Suliszowicka, bo o niej teraz będzie mowa, jest jedną z mniejszych skalnych bram Jury. Ma zaledwie 10 metrów wysokości i większości turystów nie jest w ogóle znana. Ba, podejrzewam, że ta większość osiąga jakieś 99.9%. Jeśli chcecie do niej dojść, to musicie iść poza szlakiem, ścieżką o której wyżej pisałem. Nie ma w tym kraju zbyt wielu skalnych bram, w zasadzie można by je zliczyć używając palców dwóch rąk, dlatego uważam, że warto rozpropagować wiedzę na ten temat. I może kiedyś doprowadzić jakiś szlak turystyczny, mamy 5 kolorów możliwych oznaczeń, zatem coś się wybierze. Cieszę się, że miałem okazję się o niej dowiedzieć (poniekąd przypadkiem) i ją zobaczyć – ciekawe, jakie odkrycia czekają na mnie w tym rejonie Jury?…

Brama Twardowskiego – ta jest bardziej znana, i częściej odwiedzana (całkiem blisko asfaltowej drogi)

Wędrowanie „ku bramom” kończy się przy kolejnej z nich – Bramie Twardowskiego. Jest ona wyraźnie bardziej masywna od poprzedniczki, choć wysokością tylko nieznacznie ją przewyższa. Jej nazwę zawdzięczamy Zygmuntowi Krasińskiemu, dawnemu właścicielowi tych terenów. Słyszałem stwierdzenie, że jest to jeden z najpiękniejszych ostańców jurajskich, myślę że w dużym stopniu mógłbym się z nim zgodzić. Nazwa natomiast, nawiązuje do legendy słynnej postaci pana Twardowskiego, znanego czarnoksiężnika, który paktował z siłami zła i chciał je przechytrzyć. Możliwe, że stwierdził on, iż przez ową bramę, w czasie określonego układu gwiazd i planet, powtarzalnego tylko raz w roku lub jeszcze rzadziej, można przenieść się na inną planetę – gdzieś daleko w innej galaktyce. Dzisiaj nazywamy to tunelem czasoprzestrzennym.

Rozlewiska utworzone przez zespół krasowych wywierzysk znanych jako źródła Zygmunta i Elżbiety – początek rzeki Wiercicy

Nam owego przejścia nie udało się znaleźć, więc siłą własnych mięśni zeszliśmy do doliny Wiercicy, rzeki płynącej środkiem tego wapiennego padołu. Zarodek tego cieku tworzy grupa krasowych źródeł zwanych źródłami Zygmunta i Elżbiety, nazwana imionami dzieci Zygmunta Krasińskiego. Trochę się przy nich zdziwiłem, gdyż mimo wcale nie suchego roku ujrzałem, że kilka górnych wypływów wyschło. Najwyraźniej są to skutki wieloletniej suszy skumulowanej. Przykry widok, gdyż przed dziesięcioma laty naprawdę wyglądały one dużo lepiej. Na szczęście rozlewiska poniżej źródeł nie straciły swego uroku, i dalej można rozkoszować się ich cudowną atmosferą. Pnie martwych drzew, płynące strumienie krystalicznej wody, szumiący las, chłód w upalny dzień… Woda, która tutaj wybija spod ziemi jest bardzo czysta, zarówno chemicznie, jak i biologicznie – można ją pić, chociaż nie wiem czy jest to oficjalnie polecana praktyka.

Grota Niedźwiedzia – rezerwat Parkowe

Dolina Wiercicy ostatecznie doprowadziła nas m.in. do Groty Niedźwiedzia, niewielkiej jaskini niemalże na obrzeżach Złotego Potoku. Z uwagi na dużą ilość kilometrów, jaką mieliśmy już za sobą i jeszcze przed sobą, postanowiłem ograniczyć się tylko do odwiedzenia głównej komory i wykonania kilku zdjęć sprzed wejścia. Cała jaskinia ma ok. 70 metrów długości i można ją zwiedzać bez problemów z własnym źródłem światła. Gdy już kiedyś tu powrócę to obiecuję sam sobie, że tym razem znajdę czas na dokładniejsze przyjrzenie się tym jaskiniowym wnętrznościom. Jak się okazało, w 2014 roku odkryto że łączy się ona z inną jaskinią, ale póki co owo przejście nie jest możliwe do pokonania przez człowieka. I niech tak zostanie.

Ostatni etap tej wyprawy to zwrot w kierunku południowym, w stronę Czatachowej, poprzez niesamowity Rezerwat Parkowe i obserwowanie jego wielkich drzew – jest tam takie miejsce, gdzie w rozszerzonej dolince pomiędzy zboczami dwóch wzniesień rośnie wysoki, stary i zdrowy las tworzący ze swych gałęzi niesamowity, wręcz rajski baldachim. Olśnienie takim uroczyskiem poddawało ludziom pomysły, by te drzewa spróbować naśladować – budowali więc te dawne strzeliste katedry. Całość dopełnia pradawne grodzisko Wały (polecam), oglądając rosnące tam drzewa, doszedłem do wniosku, że lepiej tam się nie znaleźć podczas burzy – bardzo wiele buków nosi ślady uderzeń piorunów.

Skały zwane Diabelskimi Mostami – zespół pięknych rozpadlin w wapieniu

I na zakończenie pozostaje jeszcze zwiedzanie wielkiej skały – Diabelskich Mostów. Wysokie na 15 metrów, wyraźnie rozcięte wielkimi szczelinami stanowią ostatnią atrakcję tej eskapady. Jedną spośród tak bardzo wielu w ten dzień odwiedzonych – dopiero kiedy przeglądałem zdjęcia i notatki z tej wyprawy, uświadomiłem sobie jak wiele wspaniałych miejsc tego dnia odwiedziłem. Jak wiele niesamowitych atrakcji znajduje się na tym stosunkowo niewielkim kawałku ziemi. A ile ostańców i jaskiń pominąłem po drodze. Mogę więc śmiało napisać: jest to jedna z najciekawszych części całej Jury i każdemu kto chce poznać Jurę, zdecydowanie polecam odwiedzenie wyżej opisanych miejsc. Do zobaczenia!

7 myśli na temat “Ostrężnik i szaleństwa wśród zapomnianych bram Jury Suliszowickiej

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: