Beskid Żywiecki i trzy szczyty, czyli Praszywka, Bendoszka i Rycerzowa październikową porą.

Czyż może być coś lepszego, niż wyprawa podczas której zapach jesieni odczuwa się całym ciałem? Pewnie tak, ale to przeżycie, choćby zachodziło tylko raz w roku, i tak jest jednym z najlepszych doznań, na jakie można sobie pozwolić. Jeśli nie mieszkasz w górach, to jest to prawdziwy rarytas! Zawsze tęsknie wyczekiwany. Zachodnia część Beskidu Żywieckiego ma pod tym względem wiele do zaoferowania, gdy oczywiście już nastąpi właściwa pora. Gdy nastrój gór przychyli się już ku jesieni, gdy rozleje się pełna feria barw żółcieniami znaczonych zmieszana z mgielnym mlekiem.

Mglisty poranek w zachodnich dolinach Beskidu Żywieckiego

Wtedy właśnie oczom spragnionych doznań wędrowców, ukazuje się pierwszy znaczący szczyt opisywanego mikroregionu – Praszywka (nie dość że nieskazitelnie urodziwa, to jeszcze bywa nazywana Wielką – 1043 m n.p.m.). Jej nazwa rzekomo nawiązuje do czasów, gdy była orana (takie rzekomo jest znaczenie imienia – wg. Wołochów), przy czym raczej była to niewielka obróbka przy pomocy motyk, a nie typowe rolnictwo w pełnym znaczeniu tego słowa. A w tej nieco rycerskiej wyprawie (bo z pogranicza Rycerki Górnej z Dolną wyruszaliśmy), nie było jednak miejsca na dywagacje o orce, ale o wspaniałościach górskich – to już bardziej.

Ze stoków Praszywki, nad czerwieniejącymi bukami mgły się panoszą

Doskonały punkt widokowy, jakim jest trawiasty wierzchołek Praszywki, raczej nasuwa myśl o obserwowaniu przez pierwszych pasterzy jeszcze bardziej pierwotnych rolników, którzy pierwsze ziemie górskim dolinom wydzierali. Może to właśnie był pierwszy kontakt Wołochów ze Słowianami i początek tworzenia się miejscowych górali? Piękna góra, w drugim rzędzie od zachodu licząc (gdy weźmie się pod uwagę szeroki masyw Wielkiej Raczy), jest o tyle znacząca, że stanowi wyraźny, pierwszy tysięcznik w tej części grani. Jest również symetryczna, jej stoki od każdej strony mają zbliżoną stromość. Zatem niezależnie od wybranej strony podejścia, ilość straconej wody (i potu) jest mniej więcej podobna, a nawet rzekłbym, że taka sama.

Widoczek z wierzchołka Praszywki – czyż nie jest ci on wspaniały?

Czystość powietrza pełnego swobody, bez konieczności używania szmacianych osłon, to jest naprawdę coś, czego dzisiaj brakuje każdemu. W górach, lasach, wszędzie gdzie otaczają nas drzewa (jeśli jeszcze w waszej okolicy w jakiejś większej liczbie występują) – tam można jeszcze nim się nasycić. Kiedy Tolkien przez Gandalfa powiedział do króla Rohanu: „Przyjacielu, odetchnij powietrzem swobody”, to wyraźnie dał do zrozumienia, że jednym z ostatnich i podstawowych dóbr ludzkich jest prawo do swobodnego oddychania. To niezwykle cenna obserwacja. Bo to oznacza swobodę myśli, która sprawia, że nie jesteś tylko marionetką sterowaną metodą trochę bicia, a trochę przekupstwa niby korzyściami, tylko samodzielnie myślącą istotą, potrafiącą wyciągać właściwe wnioski. Góry to jedna z ostatnich enklaw, jakby ostatnie królestwo, które nie dało się zmanipulować władzy złego (albo Saurona, nawiązując do w/w przykładu). Tyle, że dalej cytując Tolkiena, ukazana sytuacja (poniekąd współczesna) wcale nie jest dobra: „ludzie są słabi, (…) rasa ludzi karleje„. Jest w tym coś niezwykle prawdziwego.

Główne szczyty Małej Fatry Krywańskiej (Rozsąćce, Stóg, pasmo Krywania) z Bendoszki ukazane

Bendoszka Wielka (1144 m n.p.m.) to kolejna, druga najważniejsza kulminacja tej wyprawy. Tym razem nazwa szczytu została utworzona od nazwiska najważniejszego właściciela okolicznych pasterskich włości. Jak twierdzi czasami najśmieszniejsza darmowa encyklopedia w internecie, podobno chodzi o nazwisko Bendys. Tylko, że w Polsce nie ma takiego nazwiska – występują inne, zbliżone, ale nie to. Może to jednak tylko legenda? Powielana wielokrotnie będzie niedługo brana na pewnik. Niemniej sama górka jest zacnie położona, naprawdę wspaniała i szeroka polana szczytowa oferuje dalekie panoramy, a przede wszystkim doskonały widok na północne pasmo Małej Fatry (to bardziej znane, położone po północnej stronie Wagu). Październikowe światło zdecydowanie pobudza źrenice wędrowca (lub ‚wędrowczyni’) do skupienia się na tym widoku. I jest na co popatrzeć, bo rozbłyski promieni nad górami poprzecinane są szarą powłoką chmur wyższych, a w dolinach wciąż pozostaje jeszcze wiele jasnych chmur niższych. Tych jakby zebranych z nie do końca odparowanych, mgielnych oparów. Takie połączenie obserwowane z Bendoszki to niezgorszy widok, zaprawdę niezgorszy.

Źródełko pod Rycerzową

Przechodząc do kolejnego etapu naszej górskiej przebieżki, przypomniałem sobie o pewnej notatce z tego dnia. Jej treść wielokrotnie zawiera się w jednym słowie: błoto. To przypomnienie naszło mnie, gdyż teraz chciałem napisać o rozdrożu prowadzącym do Rycerzowej, Wielkiej (1226 m n.p.m.), jak oczywiście każda z tych trzech gór. Do najwyższej góry napotkanej podczas całej tej eskapady. Notatka, jak i pamięć podpowiada, że jedynym mocno negatywnym elementem całej tej wycieczki było błoto. W każdym przypadku było one związane z nadmiernie rozjeżdżonymi trasami ściągania drewna, które kolidują ze szlakami turystycznymi. Dlatego do Rycerzowej poszliśmy czerwonym szlakiem (chodzi oczywiście o skrzyżowanie na Przegibku) – niebieski wyglądał tak, jakby ktoś chciał na nim topić ludzi w kąpieli brudnej wody i błota. Na tym szlaku błota było mniej, ale za to miejscami występują problemy z drzewami powalonymi w wyniku nawałnic z przełomu lata i jesieni. Ciekawe, czy do teraz zdążyli tam dotrzeć motorarze z piłami?…

Niewiele poniżej wierzchołka Rycerzowej, w zagłębieniu tuż pod szczytem występuje małe źródło. Nie ma o nim wzmianki na mapach, może w przyszłości się pojawi. Słowacy obudowali je drewnianym daszkiem, a pogoda szczodrze obdarzyła w miarę statecznym wypływem wody. To właśnie w Beskidzie Żywieckim można zaobserwować, że źródła wody gniegdzie występują wysoko, niemalże pod samymi wierzchołkami gór (podobnie jest na Diablaku). Jest to jedna z jego osobliwości na którą warto zwrócić uwagę.

Pożegnalna chmurka nad Wielkim Rozsąćciem (Veľký Rozsutec)

Od Rycerzowej rozpoczynał się nasz powrót. Jedną stroną grani otaczającej dolinę Rycerki przyszliśmy, drugą stroną wracaliśmy. Na pożegnanie ukłonił nam się najważniejszy skalny ostaniec Małej Fatry, czyli Wielki Rozsąciec (Veľký Rozsutec). Mile wspominam odwiedziny tamże. Tymczasem, ten nasz powrót, mimo błota i jakichś dziwnych quadowców (może uda ich się kiedyś wyeliminować z terenów chronionych), oferował wiele wspaniałych panoram. Oczywiście jesienny czas sprawił, że wczesna pora wydawała nam się dużo późniejszą godziną, ale co tam, szczęśliwi w górach czasu nie liczą. No i ta możliwość oddychania swobodnie w miarę czystym powietrzem – po prostu coś wspaniałego…

I jeszcze królujący Diablak, władca nad całym Beskidem Żywieckim

Patrzę teraz na mapę Beskidu Żywieckiego i widzę, że dzięki tej wyprawie w zacnym towarzystwie udało mi się zakolorować wspomnieniami kolejną białą plamę na arkuszu tych pięknych i dzikich gór. Jak już kiedyś wspomniałem, gdy wypowiadałem się o tym Beskidzie, istnieje tutaj wciąż wiele w ogóle nieznanych szerszemu ogółowi miejsc, które znają (lub nie) tylko miejscowi. Podejrzewam, że są i takie, które były odkrywane w czasach, gdy pasterstwo było powszechne, a dzisiaj zapomniane, czekają na ponowne odkrycie. Dlatego mogę napisać, że jeszcze z tym pasmem „nie skończyłem”, i mam nadzieję, że w tym kolejnym szalonym roku tutaj chociaż raz powrócę, by potem móc pokazać Wam coś nowego. Do zobaczenia na szlaku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Snippets of a Traveling Mind

Finding New Energy To Experience Life More Fully

meblościanka

Meblościanka jest pojemnym meblem, znajdzie się na niej miejsce na wszystkie przedmioty i zainteresowania, gromadzone przez lata, upychane i co jakiś czas ku uciesze odnajdywane. I taka jest ta strona: pojemna i o wszystkim, co może przyjść do głowy:).

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Wildonline.blog

British Wildlife & Photography

Kolej na kolej

Kolej w Polsce i na świecie - materiały archiwalne i aktualne

DRAGONFLY EFFECT

wild art nature download forest birds swamp dark mood black flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki

ChyllOut

Wycieczki na chilloucie

Góroholiczka

góry, podróże, fotografia

Be positive & run

o bieganiu, górach, lasach, książkach...

Blog Przewodnika przewodniksudecki.net

Tematy górskie i okołogórskie. Pisze przewodnik górski sudecki

Dursztyn

Dursztyński portal informacyjny

Kamil Szczepka Okiem Przyrodnika

Edukacja przyrodnicza, badania przyrodnicze

Xplore Ton Monde

Explorer le monde d'une nouvelle façon!

Internetowy kurs języka macedońskiego

виртуални часови на Македонски

o 2 kroki stąd...

"Tylko świat przechodzony nogami jest coś wart" (K.Wierzyński)

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: